Rok 2013 nie zapowiada się jako łatwy rok w gospodarce. Końcówka 2012 roku nie mogła napawać optymizmem, podobnie będzie z pierwszym, a być może też z drugim kwartałem tego roku.
W tym kontekście coraz częściej pada słowo „kryzys” w odniesieniu do stanu naszej gospodarki, pytanie tylko, na ile tego typu oceny są uzasadnione.
Należałoby rozpocząć od definicji kryzysu. W literaturze znajdziemy kilka określeń kryzysu ekonomicznego. Od nagłego spowolnienia gospodarki, poprzez długotrwały stan utrzymującego się wysokiego bezrobocia i niskiego tempa wzrostu gospodarczego, po definicję, która mianem kryzysu określa stan, w jakim mamy do czynienia z okresem bardzo niskiego lub ujemnego tempa wzrostu gospodarczego. W sumie żadna z tych definicji nie pasuje za bardzo do naszej obecnej sytuacji, bo ani to spowolnienie gospodarcze nie jest nagłe, ani nie trwa długo, ani też nie jest to czas ujemnego wzrostu gospodarczego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.