Cięcia wydatków albo podwyżki podatków, by zmniejszać deficyt, są niewskazane – uważa Marek Rozkrut, główny ekonomista Ernst & Young
Ministerstwo Finansów jest zdania, że w 2013 roku gospodarka będzie się rozwijać w tempie 2-2,5 proc. PKB. Czy to nie zbyt optymistyczne założenie?
Przypuszczam, że ostrożny scenariusz będzie wymagać przyjęcia dolnej granicy tego przedziału, choć wkrótce i ten poziom będzie zapewne przez wielu analityków uznany za niewystarczająco konserwatywny. Za taki może być postrzegany np. wzrost PKB o 1,5 proc. Rozumiem jednak, dlaczego ministerstwo nie chce przyjmować tak pesymistycznego podejścia. W sytuacji, gdy mamy do czynienia z bardzo dużą niepewnością i destabilizacją rynków finansowych, pokazywanie pesymistycznej prognozy może – poprzez negatywną reakcję rynków – zamienić się w samospełniającą się przepowiednię. Inwestorzy zagraniczni, porównując prognozy prezentowane przez różne kraje, nie będą dostrzegać takich „niuansów” jak ten, że ewentualny wzrost deficytu w Polsce jest większy niż w jakimś innym kraju, bo polski rząd przyjął nieco bardziej konserwatywne założenia makroekonomiczne. Przed ewentualną krytyką założonego wzrostu PKB w 2013 r. na poziomie ok. 2 proc. proponuję jednak przypomnieć sobie rok 2009, kiedy tak wielu analityków przewidywało „oczywistą” recesję w Polsce. Faktyczne, znacznie lepsze wyniki polskiej gospodarki w tym okresie oraz w kolejnych latach powinny nas nauczyć pokory.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.