Proponuję małą podróż. W przeszłość. Cofnijmy się do początku lat 50. By nie obudzić się w epoce ponurego stalinizmu, lepiej udać się do USA lub, jak ktoś nie lubi dalekich podróży, do Niemiec Zachodnich, Włoch lub Francji.
Najlepiej do jednego z większych miast, do Nowego Jorku, Bonn czy Mediolanu. Oświetlonymi elektrycznymi lampami ulicami pędzą samochody, a niebo co i raz przecinają samoloty. Wnętrza bogatych domów pełne są dobrze znanych sprzętów. Lodówki, telefony, radio oraz telewizor. W łazienkach jest ciepła i zimna woda. Nie ma wprawdzie nigdzie komputera osobistego ani telefonu komórkowego, jednak życie bogatej klasy średniej nie odbiega tak bardzo od dzisiejszych standardów.
To zjawisko dobrze obrazuje scena z filmu „Skazani na Shawshank” (1994). Więzienny bibliotekarz Brooks, który odsiadywał dożywocie, zostaje nagle przedterminowo zwolniony po pięćdziesięciu latach wzorowego odbywania kary. Opuszcza więzienne mury w roku 1954 i nie jest w stanie zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przerażają go pędzące samochody, przytłacza tempo życia, nie lubi pracy w supermarkecie. Tęsknota za więziennym „domem” w końcu doprowadza go do samobójstwa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.