Christine Lagarde jest najpoważniejszą kandydatką na stanowisko szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W trakcie weekendu, oprócz Francji, poparły ją m.in. Niemcy i Wielka Brytania.
Szanse na przejęcie schedy w Międzynarodowym Funduszu Walutowym po Dominique’u Straussie-Kahnie przez Leszka Balcerowicza są zerowe. Europejczycy mają już wspólną kandydatkę: minister gospodarki i finansów Francji Christine Lagarde. W czasie weekendu poparły ją Niemcy i Francja, a wcześniej opowiedzieli się za nią m.in. Włosi, Szwedzi i Austriacy. Przywódcom Unii zależy na pośpiechu, bo już w tym tygodniu chcą przekonać do Lagarde prezydenta USA. Barack Obama weźmie udział w szczycie G8 we francuskim nadmorskim kurorcie Deauville. Jeśli Europa nie stanie murem za jednym kandydatem, swojego faworyta mogą wylansować kraje rozwijające się, które coraz bardziej irytuje, że od 60 lat na czele funduszu stoi przedstawiciel Starego Kontynentu. Tu największe szanse mają minister finansów Singapuru Tharman Shanmugaratnam i były prezes Banku Centralnego Brazylii Armino Fraga.
Pod koniec zeszłego tygodnia premier Donald Tusk powiedział, że autor „terapii szokowej” doskonale by się sprawdził na czele Miedzynarodowego Funduszu Walutowego. Nie zgłosił jednak oficjalnie kandydatury polskiego ekonomisty uznając, że miałby on niewielką szansę na sukces w wyścigu o schedę po Straussie-Kahnie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.