Nawet o 10 proc. spadły ceny najmu nieruchomości w największych miastach, i to tuż przed rozpoczęciem sezonu akademickiego. Podaż lokali jest tak duża, że ich właściciele są zmuszeni kusić chętnych różnymi sposobami – choćby brakiem kaucji.
Tuż przed wrześniem, czyli tradycyjnym szczytem sezonu na wynajem, ceny mieszkań zamiast rosnąć – spadają. Najbardziej w Bydgoszczy, Katowicach czy Olsztynie, gdzie w ciągu ostatniego roku stawki poleciały w dół średnio o 6 – 10 proc. Wyjątkiem jest Warszawa, gdzie ceny najatrakcyjniejszych lokali, czyli małych i położonych blisko centrum, poszły w górę o 2 – 4 proc. To i tak niewiele, bo jeszcze dwa miesiące temu eksperci spodziewali się, że przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego wzrosty przekroczą 10 proc. Za to już w Ursusie, Wawrze czy na Białołęce niewielkie mieszkanie można wynająć za 1,2 – 1,5 tys. zł, czyli o 2 – 5 proc. taniej niż rok temu.
Dużo mieszkań – niskie ceny
Niskie ceny najmu to efekt niespotykanej do tej pory podaży mieszkań. W ciągu ostatnich 12 miesięcy na rynek trafiło kilkanaście tysięcy lokali kupionych w ramach długoterminowych inwestycji. Wiele z nich było finansowanych z kredytu. Ich właściciele zakładali, że z pieniędzy z najmu będą spłacać raty, a za kilka lat, gdy nieruchomości zdrożeją – sprzedadzą je z zyskiem. Pulę lokali na wynajem powiększają też mieszkania z rynku wtórnego, których właściciele wycofali się z ich sprzedaży z powodu kiepskiej koniunktury na rynku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.