W Polsce odradza się przemysł winiarski. W okolicach Zielonej Góry, Sandomierza, a także na Dolnym Śląsku, w Małopolsce i na Podkarpaciu pojawia się coraz więcej przydomowych winnic.
Obowiązujące przez lata drakońskie przepisy, które zmuszały producentów wina do utrzymywania składów celnych, sprawiały, że nasi winiarze zajmowali się produkcją jedynie hobbystycznie. Zakładali niewielkie winnice i z zebranych owoców chałupniczymi metodami wytwarzali śladowe ilości napoju. Dziś jest coraz więcej takich, którzy zaczynają o winiarstwie myśleć jak o każdym innym biznesie. Sprowadzają sadzonki z Niemiec, Czech i Węgier, budują i wyposażają winiarnie, projektują etykiety i próbują sprzedawać swoje wyroby w sklepach i restauracjach. Agencja Rynku Rolnego zarejestrowała w ubiegłym roku ok. 30 winiarzy, którzy chcieli zajmować się komercyjną produkcją trunku. Według jej szacunków winnice zajmują w Polsce już ponad 400 ha.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
