Tuszowanie faktycznej plajty Grecji przez Unię Europejską to nic nowego w ekonomicznych dziejach świata. Robią to zarówno dłużnicy, jak i wierzyciele, sięgając po sprawdzony zestaw sztuczek.
Nie ma się co oszukiwać. W praktyce Grecja już zbankrutowała, a prawda jest po prostu ukrywana. Z coraz większym zresztą trudem – taką diagnozę trwającego od ponad roku europejskiego kryzysu zadłużeniowego można usłyszeć już niemal na każdym kroku. Tuszowanie bankructw to nic nowego. Państwowe plajty ukrywają z różnych powodów zarówno dłużnicy, jak i wierzyciele. Obie strony łączy jedno: chcą zazwyczaj jak najdłużej podtrzymać nadzieję, że kłopoty są tylko przejściowe, a gdy przeminą, całość zobowiązań zostanie spłacona. Najczęściej jednak prawda i tak wychodzi na jaw.
Sposób 1: Sztuczki walutowe
Najstarszym i najprostszym trikiem pozwalającym wykaraskać się spod góry niespłacalnych długów są od wieków manipulacje walutowe. Nie rozwiązuje on wprawdzie problemu zadłużenia zagranicznego, bo państwom o reputacji notorycznego dłużnika nikt nie pożycza w ich własnym pieniądzu. Sztuczki monetarne pozwalają jednak przynajmniej odbezpieczyć bombę długu wewnętrznego (czyli udzielonego własnym instytucjom finansowym albo obywatelom). Ale ponieważ zazwyczaj oba typy długu idą ze sobą w parze, sprytna redukcja zobowiązań wewnętrznych pozwala poprawić ogólne statystyki zadłużenia, dzięki czemu w górę idzie rating kredytowy i można znów taniej pożyczać na międzynarodowych rynkach finansowych. Reszta świata zazwyczaj nawet nie dostrzega tej sztuczki, kwalifikując ją jako wewnętrzne trudności gospodarcze dłużnika.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.