Zapaść Grecji to mało w porównaniu z tym, co jeszcze może się wydarzyć. Czarne scenariusze ekonomistów, którzy zapowiadają drugą odsłonę kryzysu, stają się coraz bardziej prawdopodobne
Świat to zatłoczona sala pełna wzajemnie zarażających się chorych. Greckie dolegliwości to niewiele w porównaniu z tym, co jeszcze może się wydarzyć się na świecie – krachem na rynku nieruchomości w Chinach czy amerykańskim kryzysie zadłużeniowym.
O ile wszyscy Polacy znają się na pogodzie, to ekonomiści – na medycynie. Terminologia medyczna zagościła na dobre w debacie na temat sytuacji gospodarczej. „Jesteśmy w samym środku powikłań po największym od ponad 70 lat kryzysie. Silna grypa spowodowała niedomagania serca. Krwiobieg wielu krajów przestaje funkcjonować” – to były premier Jan Krzysztof Bielecki. „Musimy przeprowadzić operację serca, ale jak ktoś jednocześnie cierpi na ostre zapalenie płuc, to czasami warto zaczekać, aż wyleczy się to ostatnie” – tak minister finansów Jacek Rostowski w wywiadzie dla „DGP” uzasadniał wcześniejszą pomoc dla Grecji. Pomoc, która, dodajmy, nie uleczyła, ale jedynie podtrzymała pacjenta przy życiu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.