Kraje Unii Europejskiej rozważają znaczące zwiększenie funduszu ratunkowego dla zagrożonych bankructwem. W przypadku gdyby obecny kryzys zadłużeniowy rozszerzył się na Hiszpanię, możliwości funduszu mogą się okazać niewystarczające.

Jak ujawnił wczorajszy „The Wall Street Journal”, zmiany w Europejskim Instrumencie Stabilności Finansowej (EFSF) były głównym tematem brukselskiego spotkania przedstawicieli ministerstw finansów w poniedziałek i wtorek. Propozycje zakładają m.in. znaczące zwiększenie wartości EFSF, wynoszącego obecnie 440 miliardy euro, oraz pozwolenie mu na interweniowanie na rynku obligacji.

Decyzja o ewentualnym zwiększeniu funduszu ratunkowego podjęta zostanie najwcześniej na spotkaniu ministrów finansów w przyszłym tygodniu. Politykom ciężko będzie uzasadnić wydawanie kolejnych miliardów, gdy obecne możliwości nie zostały jeszcze wyczerpane.

Szczególnie że wczoraj przynajmniej na pewien czas oddaliło się widmo bankructwa Portugalii, powszechnie typowanej jako następny kraj, który będzie musiał skorzystać z bailoutu. Portugalia sprzedała obligacje cztero- i dziesięcioletnie, uzyskując w ten sposób 1,249 miliarda dolarów. Aukcja była uważnie obserwowana przez rynki finansowe jako wskaźnik wiarygodności Lizbony. Spokojna reakcja rynków nie zmienia jednak faktu, że Lizbona – podobnie jak wcześniej Dublin – zostanie przekonana do przyjęcia pomocy.

Obok Portugalii najbardziej niepewnym krajem strefy euro jest Hiszpania. W jej przypadku ryzyko bankructwa jest wprawdzie mniejsze, bo Madryt ma mniejszy deficyt budżetowy, ale analitycy nie wykluczają, że rynki finansowe utracą zaufanie do niego – głównie ze względu na niejasną sytuację finansową hiszpańskich banków.

Pieniądze na ratowanie Hiszpanii w znaczący sposób uszczupliłyby fundusz ratunkowy. Jej gospodarka jest dwa raz większa niż Grecji, Irlandii i Portugalii razem wziętych. Jak do tej pory z 750-miliardowego funduszu UE i Międzynarodowego Funduszu Walutowego skorzystała Irlandia, która wczoraj dostała pierwszą transzę z 85 miliardów. W przypadku Portugalii mówi się o kwocie co najmniej 50 mld.

Oficjalnie wszystkie państwa mówią, że fundusz jest wystarczający, niektóre jednak postulują jego zwiększenie. Ponieważ EFSF, który stanowi większość ze środków zapewnianych przez UE, to gwarancje kredytowe, wymagałoby to zwiększenia gwarancji przez najważniejsze i najstabilniejsze państwa strefy euro – Niemcy i Francję. Tymczasem niemiecka opinia publiczna wyraziła swoje niezadowolenie już przy okazji pomocy dla Grecji i Irlandii.

Innym pomysłem na zmianę funkcjonowania funduszu pomocowego jest zezwolenie EFSF na kupowanie na rynku wtórnym obligacji krajów strefy euro, co obecnie jest w gestii Europejskiego Banku Centralnego. Wreszcie niektóre kraje chciałyby, aby obniżona została stopa procentowa, na której pożyczane są pieniądze w ramach bailoutu, co by ułatwiło spłatę zobowiązań.

Trzy filary pomocy dla bankrutujących krajów

Uzgodniony na początku maja zeszłego roku unijny pakiet pomocowy dla krajów zagrożonych bankructwem ma wartość 750 miliardów euro i składa się z trzech elementów.

Europejski Mechanizm Stabilizacji Finansowej (EFSM) to pożyczki o wartości 60 miliardów euro, których udzielają wszystkie państwa Unii Europejskiej. Są one gwarantowane przez Komisję Europejską, która też sprawuje nadzór nad EFSM.

Europejski Instrument Stabilności Finansowej (EFSF) to gwarancje finansowe na sumę 440 miliardów euro, których udzielają państwa strefy euro w stopniu proporcjonalnym do udziałów w Europejskim Banku Centralnym. EFSF z siedzibą w Luksemburgu zarządzane jest przez radę składającą się z przedstawicieli państw strefy euro, a na jej czele stoi obecnie Niemiec Klaus Regling.

Trzecia część to kredyty udzielane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy w wysokości do 50 proc. środków zgromadzonych przez UE.

W przypadku pomocy dla Irlandii dodatkowo udzieliły jej – w postaci indywidualnych pożyczek – trzy państwa spoza strefy euro – Wielka Brytania, Dania i Szwecja.