Brak pracy dla połowy młodych ludzi, piąty z rzędu rok recesji, spadek o 1/3 średniej płacy – taki, zdaniem Aten, jest efekt polityki narzuconej przez Angelę Merkel.
Żebracy na ulicach greckich miast i brutalne starcia z policją mają poruszyć sumienie Europy oraz doprowadzić do izolacji niemieckiej kanclerz, tak by w końcu odpuściła Grekom kurację uzdrawiającą. O tym, jak bardzo ta ocena jest rozpowszechniona, świadczą niedawne wybory, w wyniku których blisko 2/3 głosów padło na populistyczne ugrupowania dążące do zerwania programu oszczędnościowego.
Grecy się jednak mylą. Do stanu, w jakim znajduje się ich kraj, doprowadzili sami. Nie tylko przez dziesięciolecia, które poprzedziły wybuch kryzysu, gdy rozwój Grecji paraliżowały układy korupcyjne, a Ateny fałszowały dane przesyłane do Brukseli. Winne są też ostatnie cztery lata, podczas których związki zawodowe robiły, co mogły, by m.in. zablokować prywatyzację i otwarcie na konkurencję chronionych zawodów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.