To było dość smutne. Bo nie jest fajnie widzieć na twarzach sympatycznych skądinąd kolegów ten charakterystyczny wyraz zazdrości maskowanej ostentacyjnym „desinteressment”. Akurat zdarzyło mi się być świadkiem, jak jeden z nich odbierał przysłany z wydawnictwa egzemplarz „Rzeczpospolitej między lądem a morzem” Jacka Bartosiaka.
Wywiązała się więc krótka i niezbyt elegancka konwersacja na temat autora. Sugerowano, że jest on pieczeniarzem, banalistą i beztalenciem. Ponieważ jednak słowa te wypowiadali ludzie, którzy zawodowo zajmują się tym samym co Bartosiak, tematem spraw międzynarodowych, to w całej sytuacji znać było urażoną dumę. No bo dlaczego to on jest czytany i publikowany w wysokich (jak na Polskę) nakładach, a nie my?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.