To było dość smutne. Bo nie jest fajnie widzieć na twarzach sympatycznych skądinąd kolegów ten charakterystyczny wyraz zazdrości maskowanej ostentacyjnym „desinteressment”. Akurat zdarzyło mi się być świadkiem, jak jeden z nich odbierał przysłany z wydawnictwa egzemplarz „Rzeczpospolitej między lądem a morzem” Jacka Bartosiaka.
Wywiązała się więc krótka i niezbyt elegancka konwersacja na temat autora. Sugerowano, że jest on pieczeniarzem, banalistą i beztalenciem. Ponieważ jednak słowa te wypowiadali ludzie, którzy zawodowo zajmują się tym samym co Bartosiak, tematem spraw międzynarodowych, to w całej sytuacji znać było urażoną dumę. No bo dlaczego to on jest czytany i publikowany w wysokich (jak na Polskę) nakładach, a nie my?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)