Autopromocja

Woś: Po wyroku niemieckiego TK rodzi się nowa strefa euro

Rafał Woś
Rafał Woś, dziennikarz działu życie gospodarcze światDGP / Wojciech Grzedzinski
18 września 2012

No to z górki! W ubiegłym tygodniu Federalny Sąd Konstytucyjny w Karlsruhe przyklepał wejście Niemiec do Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego. Europa odetchnęła z ulgą, bo można teraz na poważnie zacząć budować nową warstwę antykryzysowego muru ochronnego wysokiego na 700 mld euro.

 To na krótką metę. Ale co bardziej przenikliwa część niemieckiej opinii publicznej zastanawia się, co jeszcze decyzja niemieckiego sądu oznacza dla Europy. I dochodzi przy tym do bardzo ciekawych wniosków.

Na przykład Heribert Prantl, czołowy (i zwykle rzeczowy) komentator największego niemieckiego dziennika opiniotwórczego „Sueddeutsche Zeitung”, stwierdza wprost: decyzja Karlsruhe to dowód, że Bundestag nie ma już żadnych faktycznych uprawnień do tworzenia europejskiej polityki. Gdy uchwalana jest jakaś kluczowa ustawa krajowa, nowe prawo uciera się w tradycyjnym demokratycznym ping-pongu na linii rząd – Bundestag pod czujnym okiem opinii publicznej. A jak to działa w sprawach europejskich? Powiedzmy, że za rok, dwa lata eurokryzys ciągle trwa. Angela Merkel (lub jakiś następny kanclerz) przychodzi do Bundestagu i mówi: „Niemiecki wkład w wysokości 190 mld euro to za mało. Uradziliśmy w Brukseli, że trzeba wyłożyć 250”. I Bundestag nie może powiedzieć, że jego zdaniem trzeba dać 210 albo 235 mld euro. Będzie to – jak mawiają Amerykanie – oferta typu „take it or leave it”. Albo przyklepuje bez gadania, albo odrzuca w całości, ściągając sobie na głowę zarzuty (skądinąd słuszne) o rozbijanie Europy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.