Marcin Piasecki: Giełdy wpadły w sieć złych wiadomości

Marcin Piasecki
Marcin PiaseckiDGP
9 sierpnia 2011

Rynki finansowe na świecie osiągnęły taki stan, że najlepszą dla nich wiadomością będzie brak jakichkolwiek wiadomości. Wyobraźmy sobie, że jakiś duży kraj zapowie w najbliższych dniach wprowadzenie planu reform państwowej kasy i zbicia deficytu.

Czyli tego, o czym tak dużo mówi się na rynkach. Nastroje są w tej chwili jednak tak marne, że tego rodzaju zapowiedź byłaby odebrana tylko w jeden sposób: oni znajdują się na skraju przepaści, jest gorzej, niż myśleliśmy, sprzedawajmy! Przykładu nie trzeba długo szukać – plan ostrych reform ogłosiły Włochy i naprawdę niewiele to pomogło.

Giełdom nie pomogło również to, że Europejski Bank Centralny zaczął robić, co zapowiadał, czyli skupować hiszpańskie i włoskie obligacje. Wczoraj przez pół dnia można było mieć nadzieję, że rynki jakoś względnie gładko przetrawią obniżkę ratingu USA. Nic z tego, inwestorzy za oceanem nie zawiedli i zaczęli dzień od tego, czego się po nich spodziewano: sprzedaży akcji. Potem już złe wiadomości goniły jedna za drugą: spadki na całym świecie, ucieczka w metale szlachetne i nieszczęsnego franka, wątpliwości dotyczące ratingu Francji, wieści o tym, że Niemcy nie chcą dać więcej pieniędzy na ratowanie bankrutów i tak dalej. A wydarzenia takie jak wczorajsze deklaracje Baracka Obamy i dzisiejsze Fed najprawdopodobniej nie uspokoją sytuacji na dłuższy czas.

Pozostało 39% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.