Nazywanie prywatyzacją przejęcia jednej państwowej spółki przez drugą jest kpiną
Spółka kontrolowana przez Skarb Państwa powinna móc kupić przedsiębiorstwo o podobnym statusie tylko wówczas, gdy działania te są wstępem do ich totalnej prywatyzacji. W przeciwnym razie będzie jak w powiedzeniu: ślepy wiódł kulawego.
Nazywanie prywatyzacją przejęcia jednej państwowej firmy przez inną państwową to czysta kpina. Rolą prywatyzacji jest usprawnianie działania firm m.in. poprzez wyparcie z nich destrukcyjnych wpływów politycznych. Gdy weźmiemy pod lupę jakąś spółkę z udziałem Skarbu Państwa, możemy niemal w ciemno założyć, że jeśli się rozwija, to tylko dzięki odcinaniu kuponów od dawnej uprzywilejowanej pozycji rynkowej. Prezesi zmieniają się w niej jak w kalejdoskopie (np. w PKO BP było ich dziesięciu w ciągu 10 lat!). Prawdopodobnie podjęła też kilka absurdalnych i bardzo kosztownych decyzji polityczno-biznesowych, jak zakup przez Orlen Możejek na Litwie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.