Rok po opublikowaniu pierwszej wersji Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju dokument stał się oficjalną strategią rządu. Ale jako biznesplan się nie broni. Z realizacją zadań może być problem, zwłaszcza że działania rządu idą w przeciwnym kierunku.
Ma przynieść podniesienie poziomu życia większości Polaków. Już w 2030 r. dochód, którym będzie dysponować przeciętny obywatel, ma być – z uwzględnieniem różnic cen – taki sam jak średnia unijna. Dzięki rozpędzonym inwestycjom Polska ma osiągnąć „trwały wzrost gospodarczy oparty coraz silniej o wiedzę, dane i doskonałość organizacyjną”. Szkopuł w tym, że – według analizy DGP – wskaźniki, na których opierają się te założenia, będą trudne do osiągnięcia.
Przykładem jest choćby wskaźnik inwestycji: w relacji do PKB ma sięgnąć 25 proc. w 2020 r. Tyle że po pierwszym roku rządów wicepremier oddalił się od tego celu. Inwestycje w 2016 r. spadły do 18 proc., a to poziom najniższy od 2004 r. Realizacji założeń ma też sprzyjać zwiększenie chęci do oszczędzania – i to zarówno w gospodarstwach domowych, jak i w przedsiębiorstwach. Jednak według ostatniej prognozy KE w kolejnych dwóch latach stopa oszczędności Polaków będzie spadać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.