Globalny rynek produktów pod marką fair trade jest już wart ponad trzy miliardy euro. Obroty najlepszych są liczone w setkach milionów. Czas, by polscy przedsiębiorcy też weszli do gry.
Sprawiedliwy handel do niedawna uchodził za domenę zapaleńców, którzy próbują ratować świat, wiosłując pod prąd praw globalnego rynku. Dziś fair trade to coraz bardziej dochodowy biznes. Obroty firm zajmujących się sprawiedliwym handlem można już liczyć w dziesiątkach milionów euro.
Pomysł na biznes jest prosty. Importujesz towary, w których produkcji specjalizują się biedne regiony Ameryki Łacińskiej, Afryki czy Azji: kawę, kakao, owoce, cukier albo drobne rękodzieło. Płacisz za nie powyżej stawek obowiązujących na globalnych rynkach. W przypadku kawy to na przykład 10 – 20 dolarów premii za kwintal (45 kg kawy). Domagasz się w zamian, by lokalni wytwórcy nie korzystali z pracy dzieci, przestrzegali praw człowieka, produkowali w zgodzie ze środowiskiem naturalnym i inwestowali w poprawę jakości życia lokalnej społeczności. W efekcie twój produkt sprzedawany w Europie nie może wprawdzie konkurować cenowo z masową produkcją kawy czy kakao, ale... o to chodzi. Klienci kupują go właśnie dlatego, że twoje lody czy żelki zostały wytworzone przy użyciu sprawiedliwie pozyskanych surowców. I są gotowi świadomie pokryć różnicę w cenie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.