Autopromocja

Groźba krachu kredytowego w naszym regionie nie mija

Praca
Jeśli banki-matki wycofają kapitały w celu podniesienia ich na swoich rodzimych rynkach, wówczas rynki wschodzącej Europy doświadczą nawet krachu kredytowego.ShutterStock
18 maja 2012

Są wyraźne dowody na to, że prywatne banki ze strefy euro obniżają udzielanie pożyczek w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, ponieważ same próbują uzdrowić własne bilanse księgowe – twierdzi Andras Simor, szef węgierskiego baku centralnego.

Występując na spotkaniu poprzedzającym doroczne zgromadzenie Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, EBOR, Simor powiedział, ze pierwsze oznaki wycofywania funduszy przez banki Eurolandu z swoich oddziałów w naszym regionie wystąpiły już jesienią 2011 roku – relacjonuje portal emergingmarkets.org.
„Tempo wzrostu kredytów w części krajów regionu wyraźnie zwalnia. Istnieją obawy, że wyprzedaż aktywów przyspiesza” – podkreślił Węgier.

Analitycy są zgodni, że jeśli banki-matki wycofają kapitały w celu podniesienia ich na swoich rodzimych rynkach, aby spełnić wymogi Europejskiego Nadzoru Bankowego, EBA w sprawie zwiększenia głównego kapitału (Tier-1) do 9 proc. do końca czerwca, wówczas rynki wschodzącej Europy doświadczą trwałego odpływu kapitału, a nawet – krachu kredytowego.

Sektor bankowy w niektórych krajach regionu jest niemal w całości kontrolowany przez zagraniczny kapitał. W Polsce dwie trzecie rynku należy do zagranicznych banków, podczas gdy w Słowacji wskaźnik ten sięga 100 proc.

Mark Allen, regionalny przedstawiciel MFW przyznał, że są oznaki wyprzedaży aktywów i zwolnienia tempa wzrostu pożyczek w całym regionie. Ale, jak podkreślił, w Polsce nowe kredyty są raczej udzielane z lokalnych zasobów, a nie przez regionalne banki. 

Na początku roku EBRD ogłosił inicjatywę, która ma zachęcić zagraniczne banki do pozostania w regionie Europy Środkowej I Wschodniej. W odróżnieniu od pierwszej takiej kampanii z 2009 roku obecna jest określana mianem „Wiedeń 2,0”. Chodzi o wzmocnienie tych instytucji, ich lepszą koordynację oraz stworzenie systemu, który w oczach krajów-gospodarzy, byłby w pełni uprawomocniony – wyjaśnia Erik Berglof, główny ekonomista EBOR-u.

Allen ostrzega, że sytuacja może się pogorszyć, gdyż w grę wchodzi także kwestia zaufania. „Jeśli w strefie euro dojdzie do większych zawirowań finansowych, które przyczynią się do niższego wzrostu w Europie Środkowo-Wschodniej – wówczas nastąpi zdławienie ducha aktywności nawet w silniejszych krajach, takich jak Polska”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Media

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.