Autopromocja

Cypr: Zamach na "święte" depozyty? Wierzyciele zawsze próbowali interweniować

1 kwietnia 2013

System finansowy jest dziś jak zombie: trochę żywy, trochę martwy. Długów nie da się spłacić tak, by nikogo nie zabolało. Zwykłych ciułaczy też

Bezprecedensowy skok na depozyty”, „Naruszenie świętej własności prywatnej”, „Przekroczenie ekonomicznego Rubikonu”. Sklecana przez kilkanaście ostatnich dni akcja ratowania wypłacalności Cypru przy współudziale prywatnych depozytów bankowych jest przedstawiana jako wydarzenie zupełnie wyjątkowe. Takie, po którym nic już nie będzie takie samo. Bzdura. Przypadek cypryjski nie jest ani szczególnie zaskakujący, ani zasadniczo nowy. Bo nie takie już bolesne zmagania z długiem zna historia.

W nabraniu dystansu do cypryjskiej lekcji niech posłużą nam najpierw przygody Kaczora Donalda. Być może pamiętają państwo odcinek, w którym ten wiecznie balansujący na granicy załamania nerwowego bohater disnejowskiej kreskówki przygotowuje się do wizyty swojej ukochanej Daisy. Oczywiście zapomniał posprzątać i musiał zamieść śmieci pod dywan. Ale co to? Górka pozostała. Biedny kaczor skacze więc na nią z wściekłością. Tyle że niesforne wybrzuszenie pojawia się w innym miejscu. Przewraca się przy okazji zastawiony stół. Wściekły Donald znów więc wygładza dywan. Ale górka nadal nie chce zniknąć. I tym razem kaczor obala stolik z telewizorem. Disnejowska postać miota się w ataku apopleksji. Wtedy słychać pukanie do drzwi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.