Autopromocja

Jak bronić się przed skutkami umów opcyjnych

15 września 2009

Część przedsiębiorców pokrzywdzonych przez nierzetelnie zawarte przez banki transakcje opcyjne szykuje się do procesów. To ostatni dzwonek na wszczęcie procedury poprzedzającej złożenie pozwu o ustalenie nieważności umowy z bankiem. Poszkodowany ma bowiem tylko rok na to, by uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli.

Postronni obserwatorzy uważają procesy opcyjnie za przejaw złej pogody dla bogaczy. Żeby bowiem takie postępowanie mogła wszcząć średnia polska firma, a nie tylko duża spółka giełdowa, to jej właściciele muszą mieć prócz sporej dozy samozaparcia także pieniądze. Powinni przy tym zebrać argumenty i dowody. W sądzie bowiem – jak wszędzie – nie wystarczy mieć rację.

Początek procedury

Przed planowanym procesem przedsiębiorca powinien złożyć bankowi propozycję ugodowego załatwienia sprawy. Mogą to być rokowania, które miałyby szanse doprowadzić do uznania przez bank roszczenia klienta lub sugestia zapisu na sąd polubowny inny niż Związku Banków Polskich. – Nie znam jednak przypadku, żeby bank zgodził się na rozpatrzenie sporu, w którym uczestniczy, przez inny sąd arbitrażowy niż ZBP – mówi Mariusz Korpalski, radca prawny z poznańskiej kancelarii Komarnicka Korpalski. – Ważne jest, by przedsiębiorca, który uważa, że został wprowadzony przez instytucję finansową w błąd, proponując koncyliacyjne rozwiązanie problemu, wyraźnie zaznaczył to w piśmie skierowanym do proponenta opcji. Musi też napisać, że jeśli bank nie uzna jego racji, to będzie zmuszony uchylić się od skutków umów opcyjnych z powodu podstępu. Podstępu bowiem użyli wobec moich klientów urzędnicy banków – dodaje mec. Korpalski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.