Szykuje się długa, zacięta i kosztowna wojna prawna na miarę najgłośniejszej, najdroższej i najbardziej zażartej batalii sądowej w historii polskiego rynku, czyli potyczki Elektrimu z francuskim koncernem Vivendi o udziały w Erze.
Telekomunikacja Polska nie zamierza płacić 1,6 mld zł odszkodowania udziałowcom duńskiej spółki DPTG, zasądzonego przed tygodniem przez wiedeński sąd arbitrażowy. Uznał on, że tyle należy się Duńczykom z tytułu eksploatacji przez TP położonego przed dwudziestu laty światłowodu biegnącego przez Polskę. Narodowy operator uważa, że suma jest absurdalna.
– To może być batalia długa i zacięta jak obrona Stalingradu. Ale równie dobrze wszystko może się skończyć bardzo szybko niczym kilkudniowy podbój Danii przez Niemców. To zależy od determinacji obu stron, bo jest o co walczyć – mówi „DGP” Wojciech Kozłowski, radca prawny, partner kancelarii Salans, który reprezentował francuski koncern Vivendi w wieloletnim sporze o udziały w Erze z kontrolowanym przez Zygmunta Solorza-Żaka Elektrimem. Sprawa zakończyła się odmową uznania niekorzystnego dla Francuzów wyroku wydanego przez sąd arbitrażowy w Wiedniu (VIAC) i odszkodowaniem dla francuskiego koncernu w wysokości 1,8 mld euro.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.