Samochodu nie można już kupić w salonie od ręki. Teraz trzeba wpłacić zaliczkę i poczekać, aż zostanie wyprodukowany
Obecny system sprzedaży samochodów zaczyna przypominać znane z PRL przedpłaty. Praktycznie w przypadku każdego auta trzeba się liczyć z koniecznością wpłacenia zaliczki. Jak wynika z informacji zebranych przez „DGP”, w przypadku najpopularniejszych modeli samochodów kwota przedpłaty sięga obecnie dwóch – trzech tysięcy złotych. Ale już przy droższych autach wzrasta nawet do 10 proc. ich wartości. A to oznacza, że przed odbiorem trzeba się liczyć z koniecznością zapłaty dilerom nierzadko nawet 10 tys. zł. Poza tym trzeba czekać na odbiór samochodu.
Ten schemat nie ominął najbardziej chodliwych modeli na polskim rynku. Na skody fabia i octavia trzeba czekać od sześciu do ośmiu tygodni. – Tyle trwa cykl produkcyjny – zapewnia sprzedawca Sinclan-Bis, warszawskiego dilera tej marki. Przy złożonym zamówieniu trzeba też wpłacić zaliczkę. W obu przypadkach chodzi o 2,5 tys. zł.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.