Woś: Nieznośna lekkość życia w starej Europie

22 sierpnia 2012

Spędziłem ostatnie 10 miesięcy w Berlinie. Wróciłem, bo miałem do czego. Ale zupełnie nie dziwię się tym rodakom, którzy zdecydowali się osiąść za granicą na dłużej albo wręcz na stałe.

Rafał Woś, dziennikarz DGP

Dlaczego im się nie dziwię? Po pierwsze dlatego, że na zachodzie Europy żyje się po prostu łatwiej. Ta nieznośna lekkość życia na Zachodzie bierze się z praktycznych dobrodziejstw tamtejszego państwa dobrobytu. Nie, nie chodzi o tak chętnie wyszydzany przez naszych neoliberałów „rozleniwiający socjal”. Raczej o całą masę ułatwień dla ludzi obarczonych pracą i rodziną. Dość powiedzieć, że w Berlinie płaciłem za przedszkole mniej, niż będę płacił w Warszawie. Poszedłem do dentysty gotów (jak w Polsce) wydać fortunę, a pani mówi mi, że moje (standardowe) ubezpieczenie obejmuje darmową opiekę stomatologiczną. A kiedy mój kilkumiesięczny syn zachorował i musiał zostać w szpitalu, dostaliśmy łóżko i talon na obiad w szpitalnej stołówce. Niby nic wielkiego, ale z tego, co wiem, w polskich szpitalach normą jest raczej karimata na podłodze i własne kanapki dla przestraszonego rodzica.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.