"Ustawa przeciwko oligarchom raczej nie zwalczy głównych przejawów oligarchatu, ale da władzom mocny bat, z którego będzie mogła korzystać według swojej wizji" - pisze Witalij Sycz, redaktor naczelny NW.

Autor uważa, że przyjęta w czwartek w drugim, ostatecznym czytaniu ustawa "zawiera wielki potencjał dla subiektywnych osądów RBNiO (Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony), czyli zespołu władzy". "A subiektywne osądy w ukraińskich realiach bezkarności i ostrej politycznej konkurencji zawsze prowadzą do wybiórczej sprawiedliwości i prześladowaniu nielojalnych" - czytamy.

Sycz zwraca uwagę, że jednym z warunków, jaki musi spełniać osoba uznana za oligarchę, jest udział w życiu politycznym. Osoba powinna albo sama pełnić określoną funkcję albo być "bliską osobą" bądź być związana z kimś sprawującym wymienioną w spisie funkcję. A kto będzie określać, czy ta osoba jest jej bliska? - zastanawia się publicysta.

Reklama

"Czy ta ustawa jest działającym instrumentem dla minimalizowania roli oligarchów w politycznym i ekonomicznym życiu kraju? Czy to tania deklaracja, mająca poinformować o zamiarach i zebrać polityczny urodzaj? Pytanie retoryczne" - kwituje Sycz.

Przegłosowany w czwartek dokument zakłada utworzenie rejestru oligarchów. Za oligarchę uznane mają być osoby spełniające trzy z czterech wymienionych w nim kryteriów. Oligarchą jest, kto po pierwsze - bierze udział w życiu politycznym. Po drugie - ma znaczny wpływ na media. Po trzecie - jest właścicielem (kontroluje działalność gospodarczą) przedsiębiorstw o pozycji monopolistycznej. Po czwarte - potwierdzona wartość aktywów tej osoby przewyższa milion razy minimum socjalne (ok. 83 mln USD zgodnie z bieżącym kursem - wskazuje Interfax-Ukraina). Osoby wpisane do rejestru nie będą mogły m.in. finansować partii politycznych.

Według biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który przedłożył projekt ustawy w parlamencie, ma być ona "pierwszym krokiem do likwidacji oligarchicznego systemu na Ukrainie".

Zełenski po przegłosowaniu ustawy napisał na Twitterze, że "Ukraina jest otwarta dla wielkiego biznesu, ale nie dla oligarchicznego wpływu na urzędników, polityków i media". "Dziś zrobiliśmy jeszcze jeden krok do tego, by pozbyć się go" - napisał szef państwa, dziękując deputowanym za poparcie projektu.