Reklama

Mniejszościowy gabinet Andreja Babisza wnioskował o przedłużenie stanu wyjątkowego o 30 dni. Posłowie z Komunistycznej Partii Czech i Moraw, którzy tolerują rząd, zdecydowali się na poparcie zakończenia nadzwyczajnej regulacji 11 kwietnia br. Bez zgody Izby Poselskiej stan wyjątkowy skończyłby się 28 marca br.

Premier przekonywał, że kraj nie może pozwolić sobie na zbyt wczesne rozluźnienie obowiązujących restrykcji i zapowiadał, że rząd zajmie się taką perspektywą po zakończeniu świąt wielkanocnych. Apelował o cierpliwość i zapewnił, że gabinet przykłada ogromne znaczenie do programu szczepień. O przedłużenie stanu wyjątkowego prosił posłów także minister zdrowia Jan Blatny. Podkreślił, że zastosowane ograniczenia działają i epidemia straciła na intensywności. Liczby nowo zakażonych spadają w porównaniu tydzień do tygodnia. Maleje też nacisk na szpitale. Najwolniej poprawia się sytuacja na covidovych oddziałach intensywnej opieki medycznej.

Blatny powiedział, że wśród obowiązujących restrykcji bardzo istotny jest zakaz podróży między powiatami, który, według ministra przynosi zmniejszenie przemieszczania się o około 30 proc. Wprowadzenie zakazu lub ograniczenia w wychodzeniu, ewentualnie podróżowania, wymagają, aby w kraju obowiązywał stan wyjątkowy.

Partie opozycyjne m.in. nie chciały zgodzić się na przedłużenie nadzwyczajnej regulacji, przede wszystkim z uwagi na zakaz podróżowania między powiatami, który zmusza Czechów do pozostania w miejscu zamieszkania i rezygnację z wyjazdów do popularnych tu domków rekreacyjnych, które bardzo często znajdują się w atrakcyjnych turystycznych regionach. Wśród konkretnych przepisów wskazywano także na, zdaniem mówców, oczywiste nonsensy np. noszenie masek także na zupełnie pustej ulicy lub w pustych parkach miejskich. Mówiono też, że rząd pokazuje swoją bezradność i brak zdolności do rządzenia.

Stan wyjątkowy przedłużony przez posłów do 11 kwietnia br. został wprowadzony w Czechach 5 października 2020 r. Wiosną podobna regulacja trwała 66 dni.