Zwycięstwo w wyborach Postępowej Bułgarii Rumena Radewa mogłoby osłabić zaangażowanie Sofii w ukraiński wysiłek wojenny – ocenia Spasimir Domaradzki. Bułgaria to dla Ukrainy magazyn części zamiennych do postsowieckiego sprzętu wojskowego, który - jak zauważa Damian Ratka - Kijów stara się wycofywać.
Balkan Insight napisał w ubiegłym tygodniu, że „projekt polityczny Radewa (...) ma prawdopodobnie skonsolidować prorosyjski, nacjonalistyczny elektorat”. Jak wynika z sondażu pracowni MarketLinks, na Postępową Bułgarię Rumena Radewa, który w styczniu br. zrezygnował ze stanowiska prezydenta, w wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 19 kwietnia zamierza głosować 26,5 proc. respondentów. Inne badanie przeprowadzone w tym samym czasie (przez agencję Sova Harris) wskazuje, że ugrupowanie może liczyć nawet na 30,9 proc. głosów. Na drugim miejscu plasuje się centroprawicowa partia Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) premiera Bojko Borisowa (23,5 proc.), na trzecim zaś – Kontynuujemy Zmianę – Demokratyczna Bułgaria (15,2 proc.).
W rozmowie z PAP Spasimir Domaradzki, kierownik Zespołu Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej w Instytucie Europy Środkowej oraz wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW, podkreślił, że dotychczas Radew bardzo konsekwentnie realizował politykę wskazującą, iż mimo prozachodniego zakotwiczenia Bułgarii należy on do grona polityków reprezentujących najbardziej łagodną postawę wobec Rosji.
– Ten element będzie widoczny w jego postawie na ewentualnym stanowisku premiera. To z kolei będzie oznaczało, że w obszarach, w których Bułgaria stanowi wartość dodaną dla ukraińskiego wysiłku, zaangażowanie to może osłabnąć – ocenił ekspert.
Radewy kurs bardziej prorosyjki, ale z zachowaniem umiaru
Zdaniem Domaradzkiego należy jednak mówić raczej o niedogodnościach niż o diametralnej zmianie. – Z jego dotychczasowego zachowania wynika, że w swoim prorosyjskim kursie jest dość ostrożny i nie chce narażać się zachodnim partnerom – dodał rozmówca PAP.
Ekspert wskazał, że główne obszary wsparcia Ukrainy przez Bułgarię obejmują rozminowywanie szlaków żeglugowych na Morzu Czarnym, co umożliwia ich wykorzystanie do transportu ukraińskiego zboża, a także zaspokajanie potrzeb związanych z używaniem przez Kijów posowieckiego sprzętu wojskowego.
Jak dodał, tranzyt ukraińskiego zboża – który, podobnie jak w Polsce, wywołał w Bułgarii liczne kontrowersje – pozostaje niezagrożony wynikiem kwietniowych wyborów, ponieważ kluczowym kierunkiem jego przebiegu jest Rumunia.
Kolejny rozmówca PAP, Damian Ratka, ekspert ds. broni pancernej z USA, Wielkiej Brytanii oraz byłego ZSRR, związany z Defence24, przyznał, że użycie postsowieckiego sprzętu staje się dla Kijowa coraz bardziej problematyczne.
Jak wyjaśnił, niezależnie od tego, kto i w jakiej liczbie przekazał Ukrainie sprzęt pamiętający czasy Związku Radzieckiego, w naszym regionie – czyli w Polsce, Czechach i na Słowacji – po zakończeniu zimnej wojny zdolności do produkcji części zamiennych do wielu typów tego uzbrojenia uległy zanikowi. Dostęp do nich stanowi dla Ukrainy rosnący problem, który pogłębia się z każdym rokiem.
Kraj ten dysponował wprawdzie własnym, bardzo rozbudowanym przemysłem zbrojeniowym, jednak ponieważ lokalizacje poszczególnych zakładów były znane Rosji, od 2022 r. są one intensywnie bombardowane.
Ponieważ produkcja podzespołów do porosyjskiego sprzętu ciężkiego jest bardzo ograniczona, Ukraina stara się go wycofywać. Jak zwrócił uwagę ekspert, w zakresie artylerii Ukraina już przestawiła się na systemy natowskie i będzie to musiała zrobić także w zakresie innych rodzajów uzbrojenia. – Będzie więc bazować na dostawach z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Te ostatnie, choć się o tym za dużo nie mówi, wciąż dostarczają sprzęt i udzielają wsparcia logistycznego. W związku z tym nie sądzę, by w dłuższej perspektywie możliwe ograniczenie pomocy Bułgarii zagroziło zdolnościom obronnym Ukrainy – ocenił Damian Ratka.
Bułgaria oferuje części zamienne do postsowieckiego sprzętu
Bułgaria pozostaje jednym z głównych dostawców amunicji i części zamiennych do postsowieckich systemów artyleryjskich i rakietowych wykorzystywanych przez Ukrainę. Opiera się na produkcji własnych zakładów zbrojeniowych, takich jak państwowe VMZ Sopot pod Płowdiw czy prywatny Arsenal w Kazanłyku. Sofia przekazuje przede wszystkim deficytowe pociski kal. 122 mm i 152 mm, amunicję do wyrzutni rakietowych Grad oraz pociski moździerzowe i granatniki. W ramach pakietów pomocy wojskowej, których do początku rosyjskiej agresji zatwierdzono 13, na front trafiły także haubice Goździk oraz ponad 100 kołowych transporterów opancerzonych BTR-60. Dodatkowo Bułgaria udostępniła Ukrainie komponenty systemów przeciwlotniczych, w tym rakiety do zestawów S-300, które mimo statusu niesprawnych w bułgarskich magazynach, są wykorzystywane przez ukraińskie siły zbrojne jako zasób części zamiennych lub przywracane do użytku operacyjnego.
Wraz z Turcją i Rumunią, Bułgaria współtworzy trójstronną grupę zadaniową mającą na celu neutralizację dryfujących min morskich na szlakach żeglugowych na Morzu Czarnym. Od oficjalnego rozpoczęcia operacji w lipcu 2024 roku, jednostki bułgarskiej marynarki wojennej, w tym niszczyciele min i trałowce, regularnie uczestniczą w rotacyjnych misjach oczyszczania wód terytorialnych i wyłącznych stref ekonomicznych państw członkowskich. W pierwszej połowie br. Bułgaria po raz pierwszy objęła rotacyjne dowództwo nad całą grupą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu