Wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin wspominając w niedzielę na antenie TVP Info wydarzenia sprzed 12 lat, mówił o tym, jak bardzo szokujące jest to, że doszło do tej wielkiej tragedii.

"Ale jeszcze bardziej szokujące jest chyba to, że dzisiaj, 12 lat po tej tragedii, ciągle w Polsce spieramy się o to, jakie były jej przyczyny" - zaznaczył.

"Mimo że dzisiaj nie tylko raport komisji Antoniego Macierewicza, nie tylko ustalenia prokuratury, nie tylko to, co jest - można powiedzieć - zdrowym rozsądkiem, wskazuje na to, że musiało dojść do nadzwyczajnych wydarzeń: musiało dojść do zamachu" - podkreślił Sasin.

Reklama

Zaznaczył, że dzisiaj "przekonuje" o tym również charakter reżimu prezydenta Rosji Władimira Putina. "Jest to reżim, który nie cofa się przed niczym, nie cofa się przed ludobójstwem, nie cofa się przed próbami zabicia prezydenta sąsiedniego państwa" - mówił, wskazując na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

"Można sobie zadać pytanie, dlaczego mamy udawać i wierzyć w to, że (reżim Putina-PAP) nie maczał palców w tamtej tragedii, która usunęła ze światowej sceny politycznej jednego z niewielu, a może jedynego polityka, który tak twardo i tak mocno piętnował rosyjski reżim i rosyjski imperializm, tak mocno wzywał do tego, aby światowa opinia publiczna przeciwstawiła się agresji rosyjskiej" - powiedział o prezydencie Lechu Kaczyńskim.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M w Smoleńsku zginęło 96 osób, wśród nich prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja leciała do Katynia na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni katyńskiej.

Autor: Daria Kania