W środę sejmowa komisja zajmuje się projektami zmieniającymi regulacje odnoszące się do Sądu Najwyższego, m.in. likwidującymi lub przekształcającymi obecną Izbę Dyscyplinarna tego sądu.

W marcu Sejm skierował do dalszych prac w komisji trzy projekty zmian w Sądzie Najwyższym autorstwa: prezydenta, PiS i Solidarnej Polski. Propozycje Koalicji Obywatelskiej i Lewicy zostały w głosowaniu odrzucone w pierwszym czytaniu.

W środę przed południem, po blisko godzinnej dyskusji, komisja zaakceptowała wniosek przewodniczącego Marka Asta (PiS), aby prowadzić prace nad dwoma projektami - prezydenckim i PiS, a pierwszy z tych projektów wybrać jako bazowy i stanowiący podstawę do dalszych prac.

Reklama

Przedstawiciele sejmowego biura legislacyjnego wskazywali, że nie ma formalnych przeszkód, aby wspólne prace objęły wszystkie trzy projekty, łącznie z propozycjami Solidarnej Polski. Dodawali jednak, że projekt SP "znacząco się różni w koncepcji rozwiązania zagadnień ustrojowych od dwóch pozostałych projektów".

"Ja mam pytanie do Solidarnej Polski, czy za miesiąc, jak na przykład już wyjedzie z Polski przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, złożycie swój projekt, który dalej będzie łamał praworządność. Albo pracujemy poważnie, albo robimy pokazówkę" - pytał Krzysztof Śmiszek (Lewica). Szefowa KE będzie w Warszawie z okazji konferencji darczyńców „Stand Up For Ukraine” („Razem dla Ukrainy”), która odbędzie się w sobotę.

Reklama

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta mówił, że projekt Solidarnej Polski "kompleksowo posuwa reformę sądownictwa do przodu, bo od kilku lat stoimy w miejscu". "Różne okoliczności natury politycznej zmuszają nas do obradowania nad różnymi rozwiązaniami, które mogą ingerować w porządek konstytucyjny. Takich rozwiązań pośrednich możemy szukać w proponowanych dziś projektach i będziemy nad nimi dziś pracować, ale resort sprawiedliwości przygotował kompleksową reformę ustroju sądów powszechnych i mamy nadzieję, że w niedługim czasie spotkamy się na komisji, by o niej rozmawiać, już wówczas łącznie z docelowymi zmianami w SN" - powiedział Kaleta.

I prezes SN Małgorzata Manowska zaapelowała do posłów "o rozwiązanie problemu w wymiarze sprawiedliwości". "Rozwiązać je trzeba, bo sędziowie takich narzędzi nie mają" - dodała.

Komisja nie przyjęła wniosków formalnych posłów opozycji o przerwę w obradach, zwrócenie się o opinię do komisji ustawodawczej oraz o powołanie podkomisji do dalszych prac nad tymi projektami. Ten ostatni wniosek wiceprzewodniczącej komisji Kamili Gasiuk-Pihowicz (KO) poparło 12 posłów, 15 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu.

Projekt prezydenta Andrzeja Dudy zakłada likwidację Izby Dyscyplinarnej SN; sędziowie, którzy w niej orzekają, mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN miałaby zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej, która będzie się składała z 11 sędziów wybieranych spośród wszystkich sędziów SN na pięcioletnią kadencję. W projekcie zaproponowana została instytucja określana mianem "testu bezstronności i niezawisłości sędziego", dająca każdemu obywatelowi - jak wskazywał prezydent - prawo do rozpatrzenia jego sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd.

Z kolei projekt PiS zakłada przekazanie rozstrzygania spraw dyscyplinarnych sędziów SN jako całości i pozostawienie Izbie Dyscyplinarnej tego sądu rozpatrywania spraw innych zawodów prawniczych. Ponadto - według projektu - sędzia nie mógłby być pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani dyscyplinarnej za wydane orzeczenie z wyjątkiem określonego wyjątku poważnych i całkowicie niewybaczalnych zachowań ze strony sędziego. Toczące się postępowanie karne lub dyscyplinarne sędziów w związku z wydanymi przez nich orzeczeniami, jeżeli nie mieszczą się w przewidzianym wyjątku, miałyby zostać umorzone.

Natomiast nierozpatrywany w środę projekt nowej ustawy o SN autorstwa Solidarnej Polski przewiduje nowy SN składający się tylko z dwóch Izb: Prawa Prywatnego oraz Prawa Publicznego, przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby sędziów SN do maksymalnie 30 i zakresu spraw rozpatrywanych przez ten sąd. Ci spośród obecnych sędziów SN, którzy nie zostaliby powołani do nowego SN, mogliby - przy odpowiednim stażu - przejść w stan spoczynku lub trafić do sądów apelacyjnych. (PAP)

autorzy: Marcin Jabłoński, Mateusz Mikowski

mja/ mm/ itm/