Dziennik Gazeta Prawana logo

UOKiK bierze się za Legimi. Popularnej aplikacji grozi gigantyczna kara finansowa

uokik prawo konsument umowa
UOKiK wkracza do akcji. Popularnej polskiej aplikacji grozi gigantyczna karaShutterstock
27 października, 09:50
aktualizacja 28 października, 09:56

Państwowy regulator bierze pod lupę jednego z największych graczy na rynku e-booków i audiobooków. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oficjalnie postawił zarzuty platformie Legimi. Sprawa wywołała ogromne poruszenie wśród tysięcy Polaków, którzy opłacają tam comiesięczny abonament. Urzędnicy dopatrzyli się w działaniach firmy praktyk, które mogły narazić klientów na niespodziewane koszty. Nad uwielbianą przez czytelników aplikacją zawisło widmo potężnej kary finansowej.

Koniec "wszystkiego w cenie"? Poszło o ukryty paywall

Głównym powodem interwencji UOKiK-u stała się rewolucja w cenniku, którą Legimi wprowadziło pod koniec 2024 roku pod nazwą "Katalog Klubowy". Użytkownicy, którzy regularnie opłacali subskrypcję, nagle dowiedzieli się, że część hitowych książek została zablokowana. Aby dokończyć czytanie ulubionych serii, system zaczął żądać od nich dodatkowych, ekstra opłat za każdy tytuł.

UOKiK nie ma wątpliwości - to złamanie obietnicy danej klientom. Choć platformy streamingowe mogą zmieniać swoją ofertę, to podpisany przez użytkowników regulamin pozwalał na usuwanie pozycji z bazy, ale nigdy na żądanie dopłat w trakcie trwania opłaconej umowy. Zdaniem urzędu klienci zostali postawieni pod ścianą.

W książkach lubimy nieoczekiwane zwroty akcji, w umowach już nie - komentuje sprawę szef UOKiK, Tomasz Chróstny.

Podkreśla on, że żadna firma nie może pisać zasad na nowo kosztem konsumentów, którzy zdążyli już przelać pieniądze.

Pułapka na przycisku. Czy też dałeś się tak złapać?

Drugi poważny zarzut dotyczy sposobu, w jaki aplikacja kusiła nowych użytkowników darmowym, 3-dniowym okresom próbnym. Aby zacząć darmowe czytanie, wystarczyło kliknąć przycisk z hasłem "Zamawiam". Urzędnicy wykryli tu jednak sprytny mechanizm:

  • Na ekranie brakowało jasnej informacji, co stanie się po upływie 72 godzin.
  • Jeśli użytkownik nie zrezygnował z usługi ręcznie, system automatycznie pobierał pieniądze z jego karty bankowej.
  • Polskie prawo bezwzględnie wymaga, aby przycisk finalizujący umowę w sieci bezpośrednio ostrzegał o obowiązku zapłaty - ukrywanie tego w regulaminach jest nielegalne.

Czy Legimi odda pieniądze użytkownikom?

Przed polskim gigantem e-booków trudne chwile. Jeśli zarzuty postawione przez UOKiK się potwierdzą, Legimi grozi potężny cios - kara finansowa sięgająca aż 10 procent rocznego obrotu firmy. Co to oznacza dla samych czytelników? Urząd ma prawo nie tylko nałożyć grzywnę, ale też zmusić spółkę do naprawienia szkód. Może to otworzyć drogę do masowych zwrotów pieniędzy dla wszystkich tych osób, które poniosły dodatkowe koszty przez niespodziewane zmiany w regulaminie lub automatyczne przedłużenie subskrypcji. Sprawa jest rozwojowa i z pewnością wyznaczy nowe standardy dla całego rynku abonamentów w Polsce.

Oficjalne oświadczenie Legimi

Zarząd Legimi S.A. szybko zareagował na doniesienia i przesłał do naszej redakcji oficjalne oświadczenie, w którym deklaruje pełną współpracę z regulatorem i traktowanie sprawy z najwyższą powagą. Choć władze spółki zaznaczają, że obie podnoszone przez UOKiK kwestie budzą wątpliwości prawne i zamierzają przedstawić swoje oficjalne stanowisko, to podkreślają równocześnie, że czytelnicy są dla nich najważniejsi. Co ciekawe, firma ujawniła, że kontrowersyjne oznaczenie przycisku zamówienia zostało zmienione jeszcze przed formalnym wszczęciem postępowania przez Urząd. Zarząd zapowiedział, że o kolejnych krokach prawnych i proceduralnych będzie na bieżąco informował zarówno użytkowników aplikacji, jak i swoich inwestorów.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.