Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Obchody 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej na zdjęciach

Ten tekst przeczytasz w mniej niż minutę
Zdjęcie polskiej pary prezydenckiej na pamiątkowym głazie na miejscu katastrofy samolotu prezydenckiego Tu-154M w Smoleńsku
Zdjęcie polskiej pary prezydenckiej na pamiątkowym głazie na miejscu katastrofy samolotu prezydenckiego Tu-154M w Smoleńsku / PAP / Wojciech Pacewicz

Powiązane

Reklama

Komentarze(3)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
  • opinia psychologa
    2017-04-10 21:34:05
    Miesięcznice smoleńskie towarzyszą nam już od siedmiu lat. To przede wszystkim zjawisko polityczne. Nie ma tam już prawie nic z rzeczywistej treści żałoby. Oczywiście, można sobie wyobrazić, że Jarosław Kaczyński coś przeżywa. Zginął jego ukochany brat bliźniak, to wielka tragedia. I z całą pewnością on sam, kiedy wchodzi w ten tłumek, na ten stołek czy drabinkę i zaczyna mówić do ludzi, jest wzruszony. Ale poza tym to po prostu teatr polityczny. Nawet, jeśli ta grupka, która w tym uczestniczy, coś przeżywa. Pierwsza reakcja, spontaniczna, jeszcze przed pojawieniem się idei miesięcznic, miała zupełnie inny charakter. To była prawdziwa, autentyczna kolektywna żałoba. Ale to się dość szybko przekształciło w grę na podtrzymanie określonych nastrojów - przede wszystkim na wywołanie nieufności, delikatnie mówiąc, do ówcześnie rządzących. Po to, żeby zbić na tym kapitał polityczny. Kto przychodzi na te miesięcznice? To są najwierniejsi z wiernych – tam nie przychodzą setki tysięcy obywateli, którzy głosowali na PiS. To bardzo wąska grupa ludzi, którzy absolutnie wierzą w każde słowo swojego guru. To są sekciarze, dogmatyczni wyznawcy - ale oczywiście nie twierdzę, że cały PiS jest sektą. Niewykluczone, że powtarzanie tej samej narracji jest metodą podtrzymywania niezachwianej wiary we własnego wodza i jego rewolucyjne idee, a także utrwala przekonanie, że nic tak naprawdę się nie zmienia, że jesteśmy ciągle w tej samej sytuacji. Mimo że minęło już siedem lat. Czy Jarosław Kaczyński też w to wierzy? Może na początku wierzył, ale mimo wszystko, on jest zdolny do racjonalnego myślenia. Można przypuszczać, że on już wie - i Macierewicz również - że żadnego spisku nie było. Ale wie też, że podtrzymywanie tego mitu to fundament, kamień węgielny pod cały PiS. Dlatego nie ogłoszą z dnia na dzień: "pomyliliśmy się, to wszystko wynik bałaganu, a nie celowego działania". "Na pewno nie było spisku" - Jarosław Kaczyński nigdy tego nie powie. Ale ogromna ilość kontr-dowodów do rozmaitych teorii zamachu również i w nim zasiała wątpliwości. Już nie mówi o "zamordowaniu" prezydenta. Mówi raczej o odpowiedzialności poprzedniego rządu, o zaniedbaniach. I ta tak zwana prawda, to będzie właśnie taki katalog zaniedbań. Pytanie, co nas czeka potem, już po "objawieniu prawdy"? Dla uczestników miesięcznic to będzie rozczarowanie, ale ta grupa nie jest wbrew pozorom bardzo liczna. Myślę, że niemała część wyborców PiS też już nie wierzy w spisek i przyjmie takie wyjaśnienia, jak to, że były jakieś tam machinacje, że utrudniano prezydentowi lot, że BOR coś zawinił, że rosyjscy kontrolerzy też się do tego przyczynili, a za to wszystko koniec końców jest odpowiedzialny Donald Tusk. Taka będzie "wielka prawda".
    3
  • 59 latek
    2017-04-11 14:47:43
    ja tez obchodzę obchody histerii smoleńskiej bokiem.
    2
  • Miesiacznica smolenska
    2017-04-21 01:28:48
    Nie obchodzilam w tym roku. Ale kto wie ? moze na przyszly rok wybiore sie na "Miesiacznice z Kaczynskim Jaroslawem"
    0
Reklama
Reklama

Zobacz więcej