Niesiołowski: raczej nie będzie pozwu przeciwko J.Kaczyńskiemu

10 grudnia 2008

Wicemarszałek Sejmu, polityk PO Stefan Niesiołowski raczej nie poda do sądu szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego za jego ostatnie wypowiedzi na swój temat. "Myślę, że dam sobie spokój" - powiedział Niesiołowski w środę w Opolu.

W ubiegłym tygodniu prezes PiS Jarosław Kaczyński zarzucił Niesiołowskiemu, że w latach 70. "sypał" w czasie pierwszego przesłuchania - dotyczącego działalności opozycyjnej organizacji "Ruch".

W radiowych "Sygnałach Dnia" prezes PiS powiedział, że "trzynastoletnie dziewczynki w zderzeniu z gestapo wytrzymywały potworne tortury, więc nie ma tutaj w ogóle o czym mówić".

W ubiegłym tygodniu Niesiołowski mówił, że naradzi się z prawnikami i być może będzie pozew przeciwko J. Kaczyńskiemu.

"Muszę się jeszcze naradzić z adwokatami, to nie jest decyzja taka pochopna, ale raczej myślę, że dam sobie spokój"

W środę Niesiołowski powiedział PAP w Opolu, że wygrał już trzy procesy w podobnej sprawie: z Elżbietą Królikowską-Avis, a także z Jerzym Robertem Nowakiem, więc myśli, że teraz raczej nie będzie pozywał J.Kaczyńskiego.

"Muszę się jeszcze naradzić z adwokatami, to nie jest decyzja taka pochopna, ale raczej myślę, że dam sobie spokój" - powiedział Niesiołowski.

Pytany, czy poda rękę J. Kaczyńskiemu Niesiołowski odpowiedział: "Taki piękny dzień, słoneczny, miły, czy ja muszę wysłuchiwać o Kaczyńskim?".

"Niech on robi co chce, nie chcę go znać, nie chcę o nim słyszeć. Przy okazji jak mówię o Kaczyńskim, to przepraszam wszystkie karły, bo zawsze mam takie skojarzenia, za które wszystkie karły serdecznie przepraszam" - dodał.

W maju Niesiołowski wygrał proces o zniesławienie, jaki wytoczył publicyście "Naszego Dziennika" Jerzemu Robertowi Nowakowi za stwierdzenie, że Niesiołowski po aresztowaniu w 1970 r. za działalność opozycyjną "zaczął na wszystkich sypać zaraz pierwszego dnia po uwięzieniu". Nowak ma zapłacić 3 tys. zł.

"Lista Milczanowskiego" - to sporządzony w 1991 r. przez tego ówczesnego szefa UOP spis domniemanych agentów SB

Publicysta pisał w artykule o Niesiołowskim: "ciągle przedstawia się go jako rzekomego herosa opozycji antykomunistycznej. Jest to w sprzeczności z faktem, że był na liście Milczanowskiego oraz tym, że po uwięzieniu za udział w nielegalnym "Ruchu" zaczął na wszystkich sypać zaraz pierwszego dnia po uwięzieniu".

Nowak powoływał się na słowa - jak mówił - "wsypanej przez niego jego byłej narzeczonej Elżbiety Królikowskiej-Avis, która 10 lat temu wygrała z Niesiołowskim proces o pomówienie".

Niesiołowski argumentował wówczas, że słowa te sugerują, że był on agentem ("lista Milczanowskiego" - to sporządzony w 1991 r. przez tego ówczesnego szefa UOP spis domniemanych agentów SB - PAP). Przypomniał, że IPN nadał mu status pokrzywdzonego.

Niesiołowski oświadczył też, że nie 10 lat temu, ale kilkanaście miesięcy temu wygrał proces z Królikowską-Avis, która - jak pisał w pozwie - "przekazała w toku śledztwa prokuraturze z własnej inicjatywy obszerny tekst, w którym odcinała się, a wręcz piętnowała konspiracyjną działalność moją czy braci Czumów".

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.