Deportacje, większa kontrola granic i polityczna gra zasiłkami. W ubiegłym roku z Norwegii deportowano niemal 6,5 tys. imigrantów. To o ponad tysiąc więcej niż rok wcześniej i aż pięć razy więcej niż dekadę temu. Wśród wydalonych najwięcej było Nigeryjczyków (20 proc.), Rumunów (18 proc.), Afgańczyków (16 proc.) i Polaków (14 proc.). Obywatele państw unijnych najczęściej byli odsyłani za złamanie prawa karnego.
Zdaniem Joanny Irzabek z portalu MojaNorwegia.pl rekordowe deportacje nie są jednak odosobnionym przypadkiem zmiany frontu względem gastarbeiterów. – Atmosfera wokół imigrantów zarobkowych nie jest najlepsza. Nie chodzi tylko o kryzys gospodarczy i mniejsze wpływy do budżetu, ale też o ton debaty publicznej. Bardzo prawdopodobne, że Norwegia skorzysta z pretekstu ekonomicznego, by uciąć świadczenia dla turystów zasiłkowych, w tym głównie Polaków. Norwegowie mają odczucie, że z tych pieniędzy nie korzysta się uczciwie – przewiduje Irzabek.
Oficjalnie zaostrzenie polityki uzasadnia się zagrożeniem dla państwa dobrobytu. Z ostatnich dostępnych danych norweskiego urzędu pracy wynika, że w 2013 r. Polacy, którzy stanowią w Norwegii największą grupę obcokrajowców (według różnych źródeł od 80 tys. do 100 tys.), wyeksportowali do ojczyzny 215 mln koron (100 mln zł) z tytułu świadczeń społecznych. To trzy razy mniej niż Szwedzi i zaledwie ok. 10 proc. wszystkich świadczeń wyeksportowanych poza Norwegię. Według dziennika „VG”, który powołuje się na dane rządowe, w 2014 r. w formie samych zasiłków rodzinnych i opiekuńczych przetransferowano do Polski 105 mln koron (48 mln zł). Łączna liczba odbiorców zasiłków przekroczyła 14 tys.