Ćosić: Bośniacki przekładaniec

Mostar, Bośnia i Hercegowina
Mostar, Bośnia i HercegowinaShutterStock
18 lutego 2016

Dwadzieścia lat temu porozumienie w Dayton zakończyło wojnę w Bośni i Hercegowinie. Niemal w jego rocznicę Sarajewo złożyło wniosek o przyjęcie do UE.

Ta symboliczna klamra czasowa pokazuje ewolucję Republiki. Rzeczywistość nie jest jednak świetlana, kraj boryka się z bezrobociem, korupcją i biedą. Rozmowy z Brukselą mają dać Bośniakom nadzieję, choć z góry wiadomo, że szybkich decyzji nie będzie. O tym, w jak fatalnej kondycji jest BiH, świadczyły potężne manifestacje sprzed dwóch lat. Protesty połączyły wszystkich Bośniaków, czyli Boszniaków (dawniej zwanych Muzułmanami), Serbów i Chorwatów, którzy zgodnie wiecowali przeciw korupcji. To był jeden z rzadkich przejawów jedności w BiH, której na co dzień brakuje.

Kraj po Dayton jest złożony z dwóch części: boszniacko-chorwackiej Federacji Bośni i Hercegowiny (FBiH) oraz Republiki Serbskiej. Ta ostatnia nie ukrywa dążeń separatystycznych, zwłaszcza po uzyskaniu niepodległości przez Kosowo, którą liderzy RS przedstawiają jako precedens. W 2015 r. miało się nawet odbyć referendum w tej sprawie, do którego jednak na razie jeszcze nie doszło. Nie brak głosów, że oderwanie RS, biedniejszej nawet niż FBiH, nie byłoby najgorszym rozwiązaniem. Sytuacja byłaby przynajmniej klarowna i oba kraiki mogłyby działać na własną rękę. Ale po pierwsze w takich przypadkach zawsze jest realne ryzyko sporów granicznych (co w kraju ze świeżą pamięcią wojny jest wyjątkowo niebezpieczne), a po drugie na taką propozycję nie chce się zgodzić Bruksela.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png