Witanie gości, protokół i etykieta stołowa, zarządzanie służbą, pakowanie walizek – lista obowiązków jest długa. Kamerdyner musi też być wykwalifikowanym barmanem, znać się na parzeniu herbaty i układaniu kwiatów. I lubić służyć innym.
Wszystko. Klasyczny kamerdyner właśnie tak wygląda i robi wszystko to, co pani wymieniła. Jedyne, co nie jest do końca prawdą, to część o angielskiej arystokracji. Reszta jest jak najbardziej prawdziwa.
Kamerdynerzy pracują dla zamożnych osób w każdym zakątku świata. Scenariusze mogą być różne: to może być praca w pięknej posiadłości, w pięciogwiazdkowym hotelu lub na luksusowym jachcie. W świecie luksusu zawsze gdzieś pod ręką jest kamerdyner.
O kamerdynerach w ostatnich latach bardzo dużo się pisze, są filmy i seriale, jak popularny „Downton Abbey”. Wiele osób uczy się zawodu lub wykonuje pracę kamerdynera bez specjalnego wyszkolenia. Obowiązki natomiast zależą przede wszystkim od wymagań pracodawcy.
Pracodawców jest mnóstwo i każdy chce czegoś innego. Piękno tego zawodu polega na tym, że nigdy nie jest się za starym na tę pracę. Im jesteś starszy, tym bardziej jesteś podobny do typowego kamerdynera. Jest taki piękny film z Emmą Thompson z 1993 r., „Okruchy dnia”, kamerdynera grał w nim Anthony Hopkins. I niektórzy klienci rzeczywiście szukają kogoś podobnego do bohatera Hopkinsa. Ale są też bardzo młodzi dwudziestoparoletni kamerdynerzy, zwłaszcza w hotelach, tak że wiek nie jest przeszkodą.
Nie. Są też kobiety i w ostatnich latach zgłaszają się do nas coraz częściej. Obecnie około 40 proc. naszych słuchaczy to panie, choć ich stanowiska po ukończeniu kursu niekoniecznie nazywają się „kamerdyner”. Kobiety są często zatrudniane przez bogate rodziny na Bliskim Wschodzie, na jachtach lub prywatnych odrzutowcach. Szkolenie kamerdynera pomaga im znaleźć dobrze płatną pracę w branży usług luksusowych.
Brytyjski styl wyróżnia się np. sposobem serwowania potraw przy stole – metoda angielska jest trochę inna niż francuska lub włoska. Oznacza również wyjątkową dbałość o szczegóły, brytyjscy kamerdynerzy od dawna słyną ze swoich wysokich kwalifikacji. Angielski styl polega na niuansach, w szkole trzymamy się przede wszystkim międzynarodowych standardów. Kursy są organizowane w 14 krajach, nie tylko w Wielkiej Brytanii. Dlatego musimy się też dostosowywać do miejscowych obyczajów i oczekiwań – szkolenia w Chinach wyglądają inaczej niż w Meksyku.
Jest ich tak dużo, że nie wiem, od czego zacząć... Przede wszystkim witanie gości, protokół i etykieta stołowa, sprawdzanie pokoi, zarządzanie służbą, pakowanie i rozpakowywanie walizek – to ostatnie kiedyś należało do obowiązków lokaja. To podstawowe obowiązki, ale wszystko zależy od pracodawcy. W naszych szkoleniach wykorzystujemy 437 modułów, ale jeden konkretny klient może potrzebować tylko 50 z tych wszystkich umiejętności. Kamerdyner czasem może być kierowcą, musi być wykwalifikowanym barmanem, znać się na paleniu i przygotowywaniu kawy i parzeniu herbaty. Musi umieć gotować – czasem na poziomie szefa kuchni z gwiazdkami Michelina – i opiekować się pupilami pryncypała, musi opanować sztukę układania kwiatów i zarządzania zespołem. Jak widać, zachowaliśmy wszystkie tradycyjne umiejętności, ale są też współczesne, przede wszystkim obsługa komputera – księgi teraz prowadzi się w tabelach Excel.
Wymieniając w przypadkowej kolejności, pierwsza niezbędna cecha – umiejętność dostosowywania się. Cecha druga – dobra prezencja. Trzecia – gotowość do ciężkiej pracy. Czwarta – umiejętność zapewnienia wszystkiego, czego zażyczy sobie klient. Trzeba też umieć elegancko się wysławiać, mieć wyjątkową zdolność przewidywania potrzeb innych i utrzymywania niezmiennie wysokiego poziomu usług.
Są to drobiazgi, które wychodzą poza codzienne obowiązki. W naszej pracy musimy bardzo szybko poznać swojego pryncypała i umieć przewidywać, czego będzie potrzebował. Na przykład może nagle oświadczyć, że zaczął grać w tenisa i jutro wybiera się na kort, trzeba szybko przygotować wszystko, co do tego niezbędne. Wykonywanie takich nieoczekiwanych zadań omawiamy w dziale „konsjerż”, w którym uczymy sprawnego załatwiania przeróżnych spraw. Jesteśmy po to, żeby dostarczyć wszystko, czego zażyczy sobie klient, o ile to jest legalne – jesteśmy na to przygotowani.
Oczywiście. Na przykład jeśli klient jest Rosjaninem lub Polakiem, trzeba znać angielski i rosyjski lub angielski i polski. Angielski jednak jest najbardziej popularny.
W takim przypadku mogłem tylko uprzejmie przeprosić, wytłumaczyć, że nie mówię po rosyjsku i szybko znaleźć kogoś, kto pomógłby z tłumaczeniem. Ale trzeba pamiętać o tym, że w Ritzu zwykle znają potrzeby gości, zanim ci zjawią się w hotelu. Jeśli gość mówi wyłącznie po rosyjsku i potrzebuje tłumacza – zapewnimy go. I trzeba pamiętać o tym, żeby tłumacz zawsze był pod ręką, kiedy niemówiący po rosyjsku pracownik musi porozumieć się z klientem.
Głównym wyzwaniem jest nawiązanie dobrego kontaktu z pryncypałem. Czasem jest to szczególnie trudne w przypadku pani domu. Trzeba umieć radzić sobie z różnymi osobami – gośćmi lub szefem. Czasem trzeba bardzo ciężko pracować przez dłuższy czas, na to też trzeba być przygotowanym.
Wszystko zależy od posady. Zdarza się, że posiadłością zajmuje się para: mężczyzna jest kamerdynerem, jego żona pełni obowiązki gosposi, mieszkają razem, mają dzieci. Może być też tak, że kamerdyner zarządza posiadłością i widzi swojego pryncypała przez jeden tydzień w roku lub nawet rzadziej – jeśli np. opiekuje się domem we Francji, do którego właściciel przyjeżdża raz na 2–3 lata. Ale kamerdyner, który ciągle jest przy swoim pracodawcy, też ma czas wolny, urlop i nie ma powodu do rezygnacji ze związku, małżeństwa i dzieci.
Jeśli jesteś systematycznie obrażany i źle traktowany, trzeba szukać innej posady. Pracodawca powinien cię szanować. Inna sprawa, że pracując np. w hotelu, cały czas ma się do czynienia z „trudnymi” gośćmi. No, może nie cały czas, ale to się zdarza. Musimy umieć radzić sobie z takimi osobami i stresującymi sytuacjami, uczymy tego na kursach. Jednak w przypadku ciągłego znieważania, powtórzę, jedynym wyjściem jest zmiana pracy.
Praca w najpiękniejszych zakątkach globu – np. jesteś na Wyspach Salomona i po długim, ciężkim dniu idziesz ponurkować. Poza tym przewidywanie potrzeb pryncypała i zapewnienie wszystkiego, czego potrzebuje. W tej profesji trzeba lubić kontakt z ludźmi i czerpać przyjemność z uszczęśliwiania innych. Mnie osobiście największą satysfakcję sprawiało zadowolenie gości. Poza tym ta praca jest dobrze płatna.
Jeśli pracujesz w hotelu, płace zaczynają się od 20–25 tys. funtów rocznie (ok. 10–12 tys. zł miesięcznie). Średnia pensja wynosi między 50 a 60 tys. funtów, poza tym pracodawca gwarantuje zakwaterowanie lub opłaca wynajem mieszkania, uniform itd. Najwyżej opłacany kamerdyner na świecie dostaje 2,2 mln dol. i dom, różnice są bardzo duże.
Wbrew pozorom informacji na ten temat jest bardzo dużo i łatwo je znaleźć. Ludzie wiedzą o istnieniu zawodu kamerdynera i zainteresowanie tą profesją jest ogromne. Naszą stronę co miesiąc odwiedza między 4 a 6 tys. osób, wiele z nich decyduje się na zmianę dotychczasowego życia. Możliwe, że w Polsce ten zawód nie jest popularny, ale np. na szkoleniach w Meksyku obłożenie jest pełne, za każdym razem. Usługi luksusowe mają wielki potencjał, to dobra ścieżka kariery.
Teraz jest więcej bogatych ludzi. Na przykład w Chinach jest najwięcej milionerów i miliarderów niż gdziekolwiek na świecie. Oni mają mnóstwo pieniędzy, a nie mają czasu zajmować się swoimi pięknymi domami, więc szukają wysoko wykwalifikowanych pracowników, którzy by to za nich robili. Dlatego, rzeczywiście, ten zawód przeżywa rozkwit. Proszę sobie wyobrazić, że człowiek ma cztery czy pięć posiadłości i nie ma czasu martwić się o to, czy jego meble są należycie zadbane, czy proszona kolacja na 100 osób jest dobrze zorganizowana. I stać go na opłacenie usług wykwalifikowanego kamerdynera.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu