Witold Waszczykowski w swoim exposé nie zaproponował rewolucji. Nie kreował wielkich wizji. Zaoferował raczej ciepłą wodę w kranie. Zbiór koncepcji, pod którymi trudno się nie podpisać, ale które można będzie ocenić dopiero po ich skonkretyzowaniu.
Jeśli przyjąć, że dla PiS najważniejszym zadaniem jest wzmacnianie bezpieczeństwa, minister wypadł blado. Jeszcze zanim wprowadził się na al. Szucha, twardo przekonywał, że bezpieczeństwo może być wzmocnione jedynie stałą obecnością sił NATO. Stałe, a nie rotacyjne bazy były oczywistym celem „dobrej zmiany” i lipcowego szczytu sojuszu w Warszawie. Wystarczyło niecałe pół roku, by zweryfikować ten plan. W piątek minister ani razu nie użył w kontekście warszawskiego szczytu pojęcia „stałe bazy NATO”. Termin „baza” pojawił się jedynie w odniesieniu do dokończenia amerykańskiego projektu tarczy antyrakietowej. Jednak akurat ta umowa została wynegocjowana przez rząd Platformy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.