Rolnik z Gliwic trafił do aresztu. Decyzja sądu wywołała polityczną burzę

asfalt
Rolnik zaorał świeży asfaltFacebook / Policja Gliwice
dzisiaj, 12:01

60-letni rolnik z Gliwic został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Mężczyzna usłyszał zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości. Sprawa wywołała gwałtowne komentarze polityków, którzy zakwestionowali zasadność zastosowania tak surowego środka.

Do zdarzenia doszło w piątek w gliwickiej dzielnicy Ostropa. 60-letni mężczyzna przyjechał ciągnikiem marki Ursus na ulicę Rybacką, gdzie niedawno ułożono nową nawierzchnię. Następnie opuścił pług i przejechał nim po świeżo położonym asfalcie. W ten sposób uszkodził około 200 metrów drogi.

Policjanci zatrzymali go na gorącym uczynku. Jak informowała nadkomisarz Marzena Szwed z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, mężczyzna twierdził, że droga należy do niego, a prowadzone prace są nielegalne. Podczas zatrzymania był trzeźwy. Ciągnik został odholowany na policyjny parking. Funkcjonariusze ustalili również, że pojazd nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC.

W niedzielę rolnik został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód. Usłyszał zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości. Z informacji przekazanych przez prokuratora Miłosza Żymełkę wynika, że mężczyzna przyznał się do czynu i złożył wyjaśnienia. Podtrzymywał w nich, że uważał fragment drogi za swoją własność, ale nie przedstawił dokumentów potwierdzających takie twierdzenie.

Straty po zniszczeniu asfaltu oszacowano na 400 tys. zł

Wstępne wyliczenia Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach wskazują, że naprawa zniszczonego odcinka może kosztować około 400 tys. zł. Uszkodzona została nie tylko warstwa asfaltu, lecz także podbudowa drogi. Oznacza to, że konieczne może być usunięcie części wykonanych prac i ponowne odtworzenie nawierzchni.

Zarząd Dróg Miejskich zdementował jednocześnie informacje, jakoby ulica Rybacka była częściowo własnością miasta, a częściowo prywatnego rolnika. Według miejskich służb droga w całości należy do Gliwic. Nie jest drogą prywatną, a prywatny właściciel nie miał udziału w gruncie, na którym prowadzono remont.

Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka opublikowała w mediach społecznościowych nagranie pokazujące moment przejazdu ciągnika po świeżym asfalcie. Poinformowała również, że nie był to pierwszy przypadek, w którym ten sam mężczyzna miał doprowadzić do zniszczenia miejskiego mienia. Te okoliczności są przedmiotem postępowania.

Tymczasowy areszt dla 60-latka i zarzut zniszczenia mienia

Prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Jako przesłankę wskazano zagrożenie surową karą. Za zniszczenie mienia o znacznej wartości grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury. Oznacza to, że podejrzany pozostanie w areszcie przez trzy miesiące, choć samo zastosowanie tego środka nie przesądza o jego winie. Ostateczna odpowiedzialność karna może zostać stwierdzona dopiero po przeprowadzeniu całego postępowania i wydaniu prawomocnego wyroku.

W sprawie istotne znaczenie będzie miała między innymi dokładna wycena szkód, dokumentacja dotycząca własności drogi oraz ustalenie, czy mężczyzna miał jakiekolwiek podstawy, by uważać się za właściciela spornego terenu. Samo przekonanie o prawie do gruntu nie uprawnia jednak do samodzielnego niszczenia infrastruktury drogowej.

Politycy krytykują decyzję sądu w sprawie rolnika

Zastosowanie aresztu wywołało falę komentarzy w mediach społecznościowych. Krytycznie o decyzji wypowiedział się między innymi Paweł Śliz, poseł Polski 2050 i przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości. Ocenił, że już sam wniosek prokuratury o aresztowanie był skandalem. Zaapelował także do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o zajęcie się problemem nadmiernego stosowania tymczasowego aresztowania.

Janusz Wojciechowski przekonywał, że sprawa może stać się kompromitująca dla państwa, jeżeli w toku postępowania okaże się, że rolnik miał podstawy do kwestionowania działań prowadzonych na drodze. Były sędzia i były prezes Najwyższej Izby Kontroli sugerował, że mężczyzna mógł uważać swoje zachowanie za obronę własności.

Podobne stanowisko przedstawił Przemysław Wipler z Konfederacji. Jego zdaniem nie ma jasnej odpowiedzi na pytanie, z kim podejrzany miałby uzgadniać zeznania, skoro nagranie zdarzenia jest publicznie dostępne, a sprawa nie dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej. Polityk ocenił, że 60-latek został potraktowany jak szczególnie niebezpieczny przestępca, mimo że postępowanie dopiero się rozpoczęło.

Do sprawy odniósł się także Krzysztof Ciecióra z Prawa i Sprawiedliwości. Polityk stwierdził, że rolnik został zatrzymany i aresztowany, choć spór dotyczący gruntu nie został jeszcze rozstrzygnięty. W jego ocenie decyzja sądu pokazuje nierówne traktowanie obywateli przez państwo.

Komentarze polityków nie zmieniają jednak sytuacji procesowej mężczyzny. O zasadności tymczasowego aresztowania zdecydują sądowe rozstrzygnięcia, a organy ścigania będą musiały wykazać zarówno rozmiar szkody, jak i wszystkie okoliczności związane z uszkodzeniem drogi.

Ulica Rybacka w Gliwicach pozostaje przedmiotem postępowania

W sprawie zabezpieczono nagrania dokumentujące zdarzenie, przesłuchano podejrzanego i rozpoczęto ustalanie wartości strat. Osobno badana jest kwestia własności gruntu oraz wcześniejszych konfliktów dotyczących tego odcinka drogi.

Na obecnym etapie potwierdzone jest, że mężczyzna wjechał ciągnikiem na świeżo położony asfalt i uszkodził około 200 metrów nawierzchni. Nie ma natomiast prawomocnego wyroku, który przesądzałby o jego winie albo o tym, że działał z zamiarem wyrządzenia szkody w dokładnie ustalonym zakresie.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.