Lewestam: Hipokryta gwarantem demokracji

Jest taki żart: na pagórku stoi na koniu szlachetny rycerz w białej zbroi. Na drugim końcu łąki, na wzniesieniu, stoi na swoim koniu szlachetny rycerz w zbroi czarnej. Słońce świeci, najlżejszy wiatr nie porusza powietrzem. Szlachetni rycerze dzierżą kopie, rumaki rwą się do biegu, pojedynek jest nieunikniony. W pewnym momencie biały rycerz nabiera w płuca powietrza i krzyczy do czarnego: „Ty ch...!”. A na to czarny, przerażony, upuszcza kopię i mówi: „Do licha, poznał mnie”.

Tak się jakoś porobiło, że hipokryzja stała się w polityce grzechem największym. Czy jest większa śmierć polityczna dla amerykańskiego konserwatysty niż pozamałżeński skandal seksualny (David Vitter)? Nie, chyba że pozamałżeński skandal homoseksualny z aborcją w tle. Czy jest większe upokorzenie dla brytyjskiego laburzysty niż wtedy, gdy wyborcy się dowiedzą, że jego dziecko jest w prywatnej szkole (Diane Abbott)? Jest, na przykład dzieci odbywające praktyki wakacyjne u Goldmana Sachsa. Nie żeby Sachs był sam w sobie zły, może i jest, ale nie chodzi o Sachsa, chodzi o rozdźwięk. Dziś tylko taki rozdźwięk naprawdę oburza, tylko on jest niedwuznacznym sygnałem do politycznego odstrzału; nie są nim nieudolność, niemoralność czy bezczelność. Nie trzeba kruszyć z wrogiem kopii, by mu wytrącić kopię z ręki, wyciągając jego niespójność moralną na widok publiczny. Do licha, poznał mnie – i to już koniec walki.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.