Bronisław Wildstein nie będzie honorowym obywatelem Warszawy. Rada Warszawy odrzuciła projekt uchwały w tej sprawie, przygotowany przez klub PiS. Przeciwko zagłosowali radni PO, którzy mają większość w Radzie.

To precedens, bo do tej pory uchwały o nadanie honorowego obywatelstwa były przyjmowane jednogłośnie. Jednak, jeszcze przed głosowaniem prezydent Warszawy i wiceprzewodnicząca PO Hanna Gronkiewicz-Waltz przekonywała, że dziennikarz na ten tytuł po prostu nie zasługuje. Przywołała też osoby, które już zostały honorowymi obywatelami miasta na wniosek PiS, w tym Zbigniewa Romaszewskiego, Jana Olszewskiego czy prof. Witolda Kieżuna i dodała, że te osoby przez całe życie "starały się łączyć, a nie dzielić". "Wydaje się, że ciężar gatunkowy Wildsteina, nawet dla osób które go popierają, to nie ten sam ciężar co Romaszewski, Olszewski czy Kieżun" - zaznaczyła prezydent stolicy.



Przewodniczący klubu radnych PiS Jarosław Krajewski jest rozczarowany postawą Platformy. Jak powiedział, radni PO nie popierając uchwały stworzyli groźny precedens, bo zgodnie z niepisaną umową do tej pory wnioski o obywatelstwo przechodziły ponad podziałami i bez żadnych sprzeciwów. "To był bardzo dobry zwyczaj" - ocenił rozmówca IAR. Ostrzegł też radnych PO, że ten precedens może się w przyszłości obrócić przeciwko nim. "Nikt przecież nie ma większości w Radzie Miasta na zawsze" - zakończył Krajewski.

Radni opowiedzieli się natomiast za przyznaniem tytułu honorowego obywatela miasta Andrzejowi Wajdzie, a także profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi.