Rosjanie są na Ukrainie, ale nie rosyjska armia. Takie oświadczenie przekazał agencji TASS rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. W ten sposób urzędnik skomentował niedawne doniesienia z Kijowa i zatrzymaniu w Donbasie 12 separatystów wśród, których jest obywatel Federacji Rosyjskiej.
W opinii Pieskowa w południowo - wschodnich regionach Ukrainy mogą przebywać zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie oraz obywatele innych europejskich państw. -„To nie oznacza, że są tam rosyjskie siły zbrojne, o czym cały czas mówią nasi koledzy z Ukrainy, Europy i Waszyngtonu” - cytuje kremlowskiego rzecznika agencja TASS.
Moskwa od początku kryzysu ukraińskiego przekonuje, że nie wysyłała i nie wysyła swoich wojsk do Donbasu. Obserwatorzy OBWE pracujący na rosyjsko - ukraińskim pograniczu potwierdzają, że nie zauważyli w tamtym rejonie ani rosyjskich oddziałów, ani sprzętu wojskowego. Tymczasem innego zdania są władze w Kijowie. W opinii Ukraińców, Rosja wspiera separatystów wysyłając im broń, amunicję i ochotników.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu

!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)