Belgijskie władze rozpoczęły dochodzenie w sprawie inwigilacji przez niemiecki i amerykański wywiad. To odpowiedź na doniesienia medialne, dotyczące podsłuchiwania m.in. klientów belgijskiej firmy telekomunikacyjnej Belgacom.
Reklama

To kolejna afera podsłuchowa, o której na razie niewiele wiadomo poza tym, że niemiecki i amerykański wywiad miały współpracować ze sobą na rzecz przechwytywania rozmów telefonicznych w Belgii. Władze w Brukseli podkreślają, że jeśli podejrzenia się potwierdzą, podejmą odpowiednie kroki, choć nie mówią dokładnie jakie.

Belgijskie media przypominają z ironią, że gdy dwa lata temu okazało się, iż amerykańska agencja NSA podsłuchiwała rozmowy telefoniczne niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, ta mówiła, że takie działania wśród przyjaciół są „nie do zaakceptowania”. Teraz Berlin podejrzewany jest o podobne postępowanie.