Wyobraź sobie, najjaśniejsza Pani, że Krym jest Wasz. Zdobędziesz nieśmiertelną sławę, której nie miał nigdy żaden z rosyjskich suwerenów – tymi słowami carycę Katarzynę II przekonywał do ekspansji na południe feldmarszałek Grigorij Potiomkin.
Władimir Putin o nieśmiertelnej sławie nie wspomina. W programie „Krym. Droga do ojczyzny” jest prozaiczny. Mówi, że nie mógł zostawić mieszkańców półwyspu na pastwę losu i nacjonalistów. Rok temu nie pozwalał sobie na taką szczerość, bo nie miał pewności, jak na aneksję zareaguje Zachód. W czasie negocjowania porozumienia Mińsk 2 w lutym tego roku nikt o niej już jednak nie wspominał. Krym de facto został uznany za rosyjski. Zaś sam Putin zdobył nieśmiertelną sławę u swoich rodaków.