Zamordowany polityk nie tylko ostro krytykował rosyjskie władze za korupcję, ale także jako jeden z nielicznych przedstawicieli opozycji zdecydowanie wspierał Ukrainę w jej zmaganiach z Moskwą
50 tys. ludzi wzięło wczoraj udział w moskiewskim marszu upamiętniającym zamordowanego Borisa Niemcowa, lidera opozycji, który także na tle kolegów wyróżniał się potępieniem aneksji Krymu. Manifestanci nieśli portrety Niemcowa z nawiązującym do jego imienia hasłem „Boriś!” (Walcz!). Niedziela i tak miała być dniem protestu opozycji, do udziału w którym Niemcow namawiał jeszcze w dniu śmierci. 10 lutego magazyn „Sobiesiednik” zapytał go, czy nie obawia się, że Władimir Putin go zabije. – Trochę tak. Choć nie tak bardzo, jak moja mama – odpowiedział.
Według sondażu Centrum Lewady sympatię dla opozycji pozasystemowej, wśród której badacze wymienili m.in. Niemcowa i trzymanego w areszcie domowym Aleksieja Nawalnego, wyraża 15 proc. Rosjan. Z innych badań Lewady wynika jednak, że na partię Nawalnego jest skłonny zagłosować niecały 1 proc. Rosjan, zaś RPR-PARNAS Niemcowa w ogóle nie został w nich ujęty. Jedną Rosję zaś wsparło 66 proc. ankietowanych. Siła Niemcowa nie wynikała jednak z poparcia społecznego, bo antykremlowscy politycy nie mogą na nie liczyć. Na tle innych liderów Niemcow wyróżniał się doświadczeniem.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.