Zadeklarował, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie dodatkowe dostawy broni defensywnej, służącej do obrony terytorium i ludzi przed agresją wojska rosyjskiego.

Premier uczestniczył w sobotę w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa poświęconej sytuacji na Ukrainie i groźbie inwazji zbrojnej na ten kraj. Po jej zakończeniu spotkał się z polskimi dziennikarzami.

Zwrócił uwagę, że wszyscy żyją konfliktem wokół Ukrainy i doskonale zdają sobie sprawę z tego, kto jest agresorem. Stwierdził, że "coraz więcej głosów wskazuje na to, że Kreml, że prezydent (Rosji, Władimir) Putin dąży do rozpoczęcia wojny". Jak dodał premier, takie głosy są coraz częstsze i narasta przekonanie, że taki atak nastąpi.

Reklama

Podkreślił, że to bardzo zły scenariusz, przed którym Polska przestrzegała od dłuższego czasu. "Jeszcze sięgając do agresji rosyjskiej na Gruzję, można przypomnieć wystąpienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który mówił, że +dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, a potem państwa bałtyckie, a następnie przyjdzie czas na Polskę+. I jak bardzo prorocze były to słowa" – stwierdził.

Podsumowując Konferencję, szef polskiego rządu ocenił, że prezydent Rosji został zaskoczony jednością Zachodu. Dodał, że bardzo wiele sobotnich rozmów dotyczyło sankcji wobec Rosji. Poinformował, że rozmawiał z szefową brytyjskiej dyplomacji Liz Truss, aby te sankcje były nie tylko jak najmocniejsze, ale też by się jednocześnie uzupełniały, wzmacniając "te, które nałoży UE, USA, Wielka Brytania i cały wolny świat".

Reklama

Mateusz Morawiecki podkreślił, że trzeba mieć na uwadze, iż wiele firm czy państw patrzy na potencjalny konflikt przez perspektywy własnych interesów. "Nie jest to zwykle wypowiadane w bardzo otwarty sposób, ale widzimy to wyraźnie, że niektóre państwa w Europie Zachodniej mniej niż inne skore są do tego, żeby nałożyć bardzo dotkliwe sankcje" - mówił.

"Nie wyobrażam sobie żeby można było z jednej strony robić interesy z Rosją Putina, a z drugiej strony na Ukrainie giną ludzie. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji żeby po jednej stronie było normalne prowadzenie działań gospodarczych, a z drugiej strony żeby ginęły dzieci, kobiety, mężczyźni za naszą wschodnią granicą" - dodał.

Jak relacjonował, podczas swojego wystąpienia w Monachium mówił i o tym "jak bardzo szkodliwą rolę odgrywa Nord Stream 2 i Nord Stream 1 oraz jak istotne jest to, aby pakiet sankcji był bardzo konkretny". "Żeby dać do zrozumienia Kremlowi, że reakcja Zachodu, UE, NATO będzie bardzo zasadnicza" - mówił premier.

Premier oświadczył też, że ws. sytuacji na Ukrainie Polska i inne kraje zachodnie przygotowują się "także na bardzo złe scenariusze". "Jesteśmy w stałym kontakcie pomiędzy kilkoma ministerstwami, ale też z panem prezydentem i ze wszystkimi służbami mundurowymi, które muszą uczestniczyć w przygotowywaniu potencjalnej akcji ewakuacyjnej, przygotowywaniu szpitali na ewentualne leczenie osób rannych, bo takie scenariusze niestety są tutaj bardzo powszechnie w Monachium komentowane" - powiedział.

Zadeklarował, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie dodatkowe dostawy broni defensywnej. Dodał, że rozmawiał już na ten temat zarówno w sobotę w Monachium, jak i przed kilkoma dniami w Brukseli, gdzie uczestniczył m.in. w posiedzeniu Rady Europejskiej. Chodzi o to - jak podkreślał - żeby pomoc dla Ukrainy była jak najbardziej efektywna.

Ocenił przy tym, że "niektórzy z naszych partnerów zachodnich jeszcze kilka tygodni temu zachowywali się w tej sprawie ambiwalentnie", a ich stanowisko "nie było do końca jasne". Dzisiaj mogę powiedzieć, że chyba już wszyscy w UE, także ci, którzy są nieco bardziej oddaleni na zachód od Moskwy, rozumieją niebezpieczeństwo, które gromadzi się nad Europ; rozumieją, że te czarne chmury mogą nie tylko być groźne dla Ukrainy, ale mogą oznaczać coś bardzo niedobrego dla Unii Europejskiej" - zaznaczył szef rządu.

Premier Morawiecki zapewnił też, że Polska robi wszystko, by pomóc Ukrainie w obronie jej suwerenności i wolności. "Staramy się pomóc w tych wszystkich aspektach, w których trzeba pomagać żeby szantaż gazowy, żeby dezinformacja szerzona przez Rosję, żeby ataki hakerskie nie odnosiły takich skutków jak zakładają to sobie ich mocodawcy" - powiedział.

Jak dodał, sytuacja jest jednak cały czas nie tylko bardzo napięta i coraz groźniejsza. "Z tego trzeba sobie zdawać sprawę, dlatego teraz kładziemy tak ogromny nacisk na współpracę ze wszystkimi naszymi partnerami na Zachodzie, na pomoc Ukrainie, ale też jak najlepszą kooperację w ramach kraju, aby rząd i samorządy pomogły w tej bardzo trudnej sytuacji, która oby nie wystąpiła, ale trzeba się szykować na trudny czas" - stwierdził Mateusz Morawiecki.

Podkreślał jedność państw zachodnich w sprawie Ukrainy; mówił, że dzisiejsza gotowość na wspólną odpowiedź jest sukcesem polskiej dyplomacji.

Szef rządu został zapytany o opinię prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który powiedział, że jeśli na granicy ukraińsko-rosyjskiej rozpoczną się bombardowania, będzie za późno, żeby sojusznicy nakładali sankcje na Rosję.

Premier odparł, że podziela obawy i logikę wypowiedzi prezydenta Zełeńskiego. Mówił, że część państw członkowskich UE wyraża jednak obawy wobec takiego "formatu działania". "Część naszych partnerów w UE obawia się, że gdybyśmy zastosowali taką strategię wcześniej, to niektóre kraje UE mogłyby się wyłamać z tego solidarnego, jednolitego frontu sankcji wobec Rosji" - powiedział.

Szef rządu zapewnił przy tym, że Polska stara się maksymalnie pomóc Ukrainie. "Staramy się też żeby pakiet sankcji był jak najbardziej dolegliwy i dotkliwy. Wiele rzeczy udało się tutaj Polsce osiągnąć" - dodał.

Premier podkreślił też, że "nie można zamykać oczu na to, co dzieje się za naszą wschodnia granicą, na rzeczywistą agresję ze strony Rosji". "Dziś Zachód pracuje nad jednolitą odpowiedzią. Dzisiaj mamy NATO, które stara się wypracować spójną odpowiedź, i ta odpowiedź dzisiaj już jest. Także z naszymi partnerami brytyjskimi wypracowujemy jednolitą mocną odpowiedź na te potężne ryzyka" - mówił premier.

Wyraził też nadzieję, że nie dojdzie w tym przypadku do "polityki ugłaskania". "Mam nadzieję, że będzie to polityka twardej odpowiedzi, która musi oczywiście zaboleć także gospodarkę krajów zachodnich. Nic tutaj nie zdarzy się za darmo, nic nie wystąpi bezkosztowo. Trzeba liczyć się z tymi kosztami. Jeżeli chcemy, żeby podstawowe europejskie wartości czyli wolność, demokracja, suwerenność i prawo narodów do samostanowienia były utrzymane, to Europa musi odpowiedzieć zdecydowanie" - powiedział premier.

Podkreślił, że to starał się przekazać partnerom w Monachium i zauważył, że u nich "świadomość rośnie"; wyraził nadzieję, że dzięki temu będzie można utrzymać stabilną sytuację wokół Ukrainy. Przyznał jednak, że sygnały, które w tej sprawie płyną m.in. od sojuszników, nie są dobre.(PAP)

Autorka: Wiktoria Nicałek