Janusz Korwin-Mikke zaskoczony brakiem porozumienia z Marine Le Pen. Wszystko już było prawie ustalone, a jednak do koalicji nie doszło. Lider Kongresu Nowej Prawicy jest zaskoczony, że ostatecznie nie stworzy frakcji w Parlamencie Europejskim z francuskim Frontem Narodowym. Marine Le Pen nie zdołała zebrać europosłów z co najmniej 7 krajów, co jest warunkiem stworzenia grupy.

Jak mówi Janusz Korwin-Mikke, w ostatnim momencie okazało się, że we Froncie Narodowym nie ma zgody co do włączenia do grupy także jego partii."To było coś zdumiewającego. Dowiedzieliśmy się nagle, że we Froncie Narodowym było jakieś głosowanie i oni nie chcą z nami" - powiedział prezes Kongresu Nowej Prawicy. Część francuskich europosłów uznała, że KNP ma zbyt ekstremistyczne poglądy. "To prawda, ja zawsze mówię, że ekstremizm w dążeniu do dobra nie jest wadą , ale zaletą" - przyznał szef partii.

Janusz Korwin-Mikke wątpi, aby w najbliższym czasie doszło do wznowienia rozmów i utworzenia frakcji. Polityk dodaje, że z uwagi na obecną sytuację w Polsce niewykluczone, że dojdzie do nowych wyborów parlamentarnych, a wtedy - jak mówi - on przejdzie do Sejmu i problem "Korwin-Mikkego w Parlamencie Europejskim rozwiąże się samoistnie".

Kongres Nowej Prawicy w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego zdobył ponad 7 procent głosów, co dało mu 4 mandaty. Na razie członkowie partii będą europosłami niezrzeszonymi.

Reklama