Polski inspektor OBWE: "Były momenty, w których czuliśmy się zagrożeni"

Arsenij JAceniuk i uwolnieni obserwatorzy OBWE  na lotnisku w Kijowie. Fot. EPA/SERGEY DOLZHENKO
Arsenij JAceniuk i uwolnieni obserwatorzy OBWE na lotnisku w Kijowie. Fot. EPA/SERGEY DOLZHENKOPAP/EPA / SERGEY DOLZHENKO
4 maja 2014

Polski inspektor OBWE, uwolniony przez rosyjskich separatystów w Słowiańsku, jest już w domu. Po majora Krzysztofa Kobielskiego poleciał do Kijowa specjalny samolot wojskowy.

Kilka godzin po uwolnieniu, w Doniecku, polski wojskowy odpowiadał na pytania dziennikarzy. Jak przyznał w wypowiedzi wyemitowanej przez Wiadomości TVP, od czasu porwania 25 kwietnia nie brakowało trudnych momentów. Ujawnił też, w jakich okolicznościach doszło do zatrzymania inspektorów.

"Nikt się tego nie spodziewał, ponieważ wszystkie posterunki jakie przekraczaliśmy były otwarte, spokojnie można było wjeżdżać. Aż do momentu, gdy zatrzymaliśmy się przed Słowiańskiem, gdzie zorganizowaliśmy briefing. W tym momencie nadjechał patrol"- mówił 

Przyznał, że "były trzy momenty, w których było największe zagrożenie".

Prorosyjscy separatyści zatrzymali ośmiu zagranicznych inspektorów - oprócz Polaka byli to czterej Niemcy, Szwed, Duńczyk i Czech. Szweda zwolniono po dwóch dniach ze względu na stan zdrowia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.