Nie ustają antyrządowe protesty na Ukrainie. Demonstranci w Kijowie pikietowali dziś parlament, radę ministrów i administrację prezydenta. Wieczorem wrócili na Majdan.
Opozycja domagała się w Radzie Najwyższej, czyli ukraińskim parlamencie uchwały odwołującej rząd premiera Azarowa. Nie udało się, mimo że rano pod parlamentem pikietowało tysiące przeciwników obecnej władzy. Później demonstranci kilka godzin blokowali administrację prezydenta. O 19 miejscowego czasu wrócili na Plac Niepodległości.
To już kolejny wieczór kiedy zbiera się tam kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt tysięcy osób. Trudno wszystkich policzyć, bo chociaż na samym Majdanie tłoczno, to również wszystkie okoliczne ulice, łącznie z Chreszczatykiem zapełnione są ludźmi z żółto niebieskimi wstążkami i ukraińskimi flagami. Do tłumów przemawiają liderzy opozycji: „ Janukowycz powinien odwołać rząd i ogłosić przedterminowe wybory parlamentarne ale też prezydenckie” - powtarzał podstawowy postulat opozycji szef Batkiwiszczyny Arsenij Jaceniuk. Dodał, że gdyby Janukowycz podpisał nawet umowę stowarzyszeniową z Unią nigdy by jej nie wykonał. Tysiące gardeł na Majdanie krzyczało „widstawka”, czyli dymisja wszystkich władz.
Około północy tłum się przerzedzi. W nocy na Majdanie dyżurować będzie ponad tysiąc osób. Na jutro opozycja zapowiada kolejne protesty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu