Polski Związek Wędkarski kojarzy mi się głównie ze smutnymi panami okupującymi brzegi mojej ukochanej Narwi i wrzeszczącymi na resztę świata – rozbrykane psy, rozbawione dzieci i w ogóle wszystkich niewędkarzy, którzy bezczelnie roszczą sobie prawo do współkorzystania z wody i brzegu. Przyznaję więc, że niespecjalnie ich lubię.
Jednak nie miałabym problemu z tym, że ten związek prowadzą od dekad ci sami ludzie z nie najfajniejszym może życiorysem – bo co mnie to obchodzi. W nosie bym miała także to, że oni i ich rodziny oraz różni znajomi królika kręcą przy okazji swoje interesy. Ich sprawa, widać są tacy zaradni i trudno mieć o to do nich pretensje. Jeśli inni stowarzyszeni w PZW nie mają nic przeciwko temu, nie będę się wtrącać w nie swoje sprawy.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)