Kpt. Wrona mógł uniknąć awaryjnego lądowania na Okęciu

kpt. Tadeusz Wrona
kpt. Tadeusz WronaNewspix / DAMIAN BURZYKOWSKI
22 września 2012

Rządowa komisja badająca kulisy awaryjnego lądowania boeinga LOT na warszawskim Okęciu rzuci cień na pilotów, w tym bohaterskiego kapitana Tadeusza Wronę – ustalił tygodnik „Wprost”.

Raport PKBWL dotyczący okoliczności awaryjnego lądowania boeinga LOT na warszawskim lotnisku Okęcie jesienią minionego roku ma zostać opublikowany w ciągu miesiąca. Jedną z jego najbardziej wstrząsających tez ma być sugestia, że kpt. Wrona nie musiał decydować się na awaryjne lądowanie, bo samolot był sprawny.

Samolot boeing 767-300 polskich linii LOT wystartował z podnowojorskiego lotniska Newark po północy 1 listopada 2011 r. Zaledwie po dwóch minutach pękł przewód w systemie hydraulicznym i przestał działać system wysuwania podwozia - przypomina Wprost.

Kluczowym problemem jest, jak pisze Wprost, awaryjny system otwierania podwozia. Oparty jest on na oddzielnym silni elektrycznym. Po badaniach komisji okazało się, że był on sprawny, ale bezpiecznik odpowiadający za jego działanie był wyłączony. 

Gdyby bezpiecznik był włączony, do dramatycznego lądowania by nie doszło.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Media

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.