Pomysł Janusza Palikota, byśmy oddawali 1 procent z podatku na partie polityczne, jest doskonały i zarazem nie ma żadnych szans, dopóki w koalicji będzie PSL, zadłużone po uszy, z elektoratem, który w większości nie płaci podatku. Jednak warto docenić tę ideę i to z jednego, dla mnie podstawowego powodu. Otóż jest to sposób na zachęcenie obywateli do zainteresowania życiem publicznym co najmniej raz w roku, a nie tylko co cztery wyborcze lata.
Wszystkie badania pokazują minimalny poziom tego zainteresowania i tylko na skutek medialnych sztuczek sądzimy, że wszyscy żyją Smoleńskiem czy emeryturami. Polityka stała się śmiertelnie nudna nie tylko w Polsce, ale i w wielu innych demokracjach, co sprawia, że bierność obywateli, dopóki im nikt nie sięga do kieszeni, staje się zaprzeczeniem demokratycznej idei.
Nie ma bardzo dobrych pomysłów na to, jak zmienić ten stan nudy i bierności, bo gdyby były, to byśmy je znali. Trzeba więc wykorzystywać wszystkie możliwe okazje do mobilizowania społeczności lokalnych i całej kiepskiej wspólnoty politycznej. Dobrowolna i tajna (to bardzo ważne) decyzja, na jaką partię oddaję część podatku, zmuszałaby mnie do zastanowienia się, stanowiłaby sygnał także dla tej partii. Byłby to sygnał nieporównanie bardziej wiarygodny niż przeklęte badania opinii publicznej, kiedy mówimy co nam ślina na język przyniesie, a ponadto wiemy, że nasze odpowiedzi na mają żadnych praktycznych konsekwencji, więc możemy łatwo mówić nieprawdę lub wypowiadać się wtedy, kiedy nie mamy zdania.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.