Prezent: przekupstwo czy kolejna forma rywalizacji?

Marcin Król, historyk idei filozof
Marcin Król, historyk idei filozofDGP
21 grudnia 2011

Prezenty to kontynuacja tradycji daru, a kwestię daru socjologowie i etnografowie analizują od dawna. Jednak oczywiście dawanie prezentów, a zwłaszcza przed świętami, stało się naszą manią znakomicie podsycaną przez producentów i cały świat konsumpcji.

 I nie byłoby w tym nic złego, gdyby dawanie świątecznych (także komunijnych, imieninowych czy urodzinowych) prezentów polegało w minimalnym chociażby stopniu na odruchu serca, a nie na swoistej konkurencji oraz poczuciu obowiązku. Nieco inaczej jest w przypadku obdarowywania dzieci, ale o tym za chwilę.

Kiedy dorośli dają prezenty, bywa to sytuacja swoistego przekupstwa, jaka może występować zarówno w przypadku obdarowywania lekarza, jak i osoby najbliższej, której różnorakie względy chcemy pozyskać – „A kupisz mi futro?”. Nie są to prezenty, lecz formy zapłaty za usługę, tyle że nieuiszczane w gotówce. Mamy do czynienia z takimi sytuacjami w życiu prywatnym, ale także w życiu publicznym, kiedy to dawanie prezentów polega na przyznawaniu dodatków specjalnych lub innym zagłaskiwaniu buntujących się grup zawodowych bądź też na rozdawnictwie publicznym, jakie ma sprzyjać dobrym wynikom wyborczym danej partii. W tych przypadkach nie są to także prezenty, lecz formy przekupstwa, które w wielu krajach doprowadziły do obecnego kryzysu, jak w Grecji, gdzie kolejne rządy w ten właśnie sposób zdobywały władzę, nie bacząc na długofalowe konsekwencje darów w postaci świadczeń socjalnych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: INFOR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.