Premier Donald Tusk nie chce zmian w składzie koalicyjnego rządu PO-PSL aż do zakończenia polskiej prezydencji. Szef PSL Waldemar Pawlak popiera ten pomysł. Głęboka rekonstrukcja rządu - zapowiedział Tusk - nastąpić ma "u progu nowego roku".

O swoich planach na najbliższe miesiące premier powiedział w wywiadzie dla tygodnika "Polityka". "Będę proponował zarówno prezydentowi, jak i wicepremierowi Pawlakowi, aby do końca prezydencji, czyli do końca roku, nie zmieniać składu rządu, niezależnie od tego, jak oceniam poszczególnych ministrów. Obecni prowadzą swoje rady sektorowe i jest racjonalne, aby dokończyli pracę, a nie pojawiali się nowi, którzy spraw tak dobrze nie znają" - tłumaczył Tusk.

U progu nowego roku głęboka rekonstrukcja rządu

Zapowiedział jednak, że "u progu nowego roku" wspólnie z Pawlakiem zaproponuje "głęboką rekonstrukcję rządu". Odnosząc się do kwestii tworzenia koalicji Tusk powiedział: "Większość jednego głosu wystarczy, aby stworzyć rząd i w tej konstelacji, z jaką mamy do czynienia teraz, tworzenie nowej koalicji i rządu wydaje się mało prawdopodobne".

Reklama

Zmiana na stanowisku ministra edukacji

Tusk zapowiedział też zmianę na stanowisku ministra edukacji, zajmowanym obecnie przez Katarzynę Hall. Premier pochwalił m.in. pracę ministrów: zdrowia - Ewy Kopacz, rozwoju regionalnego - Elżbiety Bieńkowskiej, obrony - Tomasza Siemoniaka i spraw zagranicznych - Radosława Sikorskiego.

Reklama

Wysoko ocenił też pracę szefa resortu finansów - Jacka Rostowskiego i szefa zespołu doradców strategicznych Michała Boniego. "Jerzy Miller (szef MSWiA) wykonał kawał gigantycznej pracy, ale myślę o zmianie struktury tego resortu" - powiedział Tusk. W jego opinii, niedoceniona została minister nauki Barbara Kudrycka.

Premier poinformował ponadto, że "najwięcej szans na współpracę nad konkretnymi ustawami, na przykład deregulacyjnymi" - dostrzega w Ruchu Palikota.

Zaskoczenia deklaracją premiera nie kryli niektórzy politycy PO

Zaskoczenia deklaracją premiera ws. utrzymania obecnego składu rządu do końca roku nie kryli w nieoficjalnych rozmowach z PAP niektórzy politycy PO. Jak tłumaczyli, Tusk zapewne chce mieć czas na przetestowanie różnych wariantów koalicyjnych i wewnątrzpartyjnych. Według rozmówców PAP, na takim scenariuszu może zyskać Grzegorz Schetyna, a stracić Cezary Grabarczyk. Argumentowali, że utrzymanie rządowego status quo oznacza, że Schetyna, tak jak tego chce, najprawdopodobniej pozostanie marszałkiem Sejmu, bo kiedy już zostanie wybrany na tę funkcję, trudno będzie uzasadnić zmianę tego stanu rzeczy. Choć rozmówcy PAP przyznają zarazem, że faworytką Tuska na tę funkcję jest minister zdrowia Ewa Kopacz.

Poparcie dla pomysłu zadeklarował Waldemar Pawlak

Poparcie dla pomysłu, by do końca prezydencji nie zmieniać składu rządu, zadeklarował natomiast wicepremier i szef PSL Waldemar Pawlak. Poinformował, że o tej sprawie rozmawiał już z Tuskiem na poniedziałkowym spotkaniu dotyczącym nowej koalicji rządowej.

Według Pawlaka, "nowe otwarcie" nastąpi po Nowym Roku, a ten czas koalicja wykorzysta na rozmowy o nowej strukturze gabinetu. Zdradził, że już teraz mogą nastąpić "korekty". Wicepremier nie chciał jednak powiedzieć, na czym miałyby one polegać.

Koncepcja Tuska w sprawie niezmieniania składu rządu do końca roku - jak powiedziała szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek - znana jest prezydentowi. Jak podkreśliła, prezydent "zamierza zrealizować wszelkie prerogatywy, które nakłada na niego konstytucja". Dodała, że "sprawa powoływania poszczególnych członków rządu jest kwestią decyzji premiera oraz parlamentu".

We wtorek oficjalne wyniki wyborów podała Państwowa Komisja Wyborcza. PO wprowadzi do nowego Sejmu 207 posłów, PiS - 157, Ruch Palikota - 40, PSL - 28, SLD - 27, a Mniejszość Niemiecka - jednego. Frekwencja wyborcza wyniosła 48,92 proc.

W środę ruszą w Pałacu Prezydenckim konsultacje ws. tworzenia nowej koalicji

Zgodnie z zapowiedzią Bronisława Komorowskiego, w związku z podaniem przez PKW oficjalnych wyników, w środę ruszą w Pałacu Prezydenckim konsultacje ws. tworzenia nowej koalicji i współpracy partii, które znajdą się w nowym Sejmie. Konsultacje potrwają do piątku.

W środę przed południem z prezydentem spotka się Donald Tusk, a następnie prezes PiS Jarosław Kaczyński, który zapowiedział, że uda się do Pałacu Prezydenckiego. Prezes PiS na swojej wtorkowej konferencji prasowej zapowiedział również, że nie zrezygnuje z funkcji szefa partii oraz że jego formacja w Sejmie będzie "całkowicie ignorować" Ruch Palikota.

Ruchu Palikota gotowy poprzeć rząd Donalda Tuska, bez obejmowania stanowisk

Z kolei lider Ruchu Palikota Janusz Palikot poinformował, że jego formacja jest gotowa poprzeć rząd Donalda Tuska, bez obejmowania stanowisk, tylko poprzez "wskazanie do tego rządu bezpartyjnych czy ponadpartyjnych fachowców". Zapowiedział też, że wśród pierwszych kwestii, którymi jego ugrupowanie będzie chciało się zająć w Sejmie, znajdą się m.in. sprawy in vitro oraz związków partnerskich.

Współpracy SLD i Ruchu Palikota nie wykluczył we wtorek Ryszard Kalisz (SLD). Jak mówił, taka współpraca byłaby wręcz potrzebna. Kalisz nie wykluczył też ubiegania się o szefostwo w Sojuszu, a do ugrupowania Palikota się nie wybiera, bo "nie lubi wodzostwa".

Marszałek Sejmu mijającej kadencji, wiceszef PO Grzegorz Schetyna zapowiedział ponadto we wtorek powrót do sprawy postawienia przed Trybunałem Stanu prezesa PiS, b. premiera Jarosława Kaczyńskiego oraz b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.